Tygodnik Gospodarczy 14/2023, 6 kwietnia 2023 r.

Opublikowano: 06/04/2023

Spis treści

Zdaniem europejskich ekonomistów, nowe reguły fiskalne zwiększają inwestycje publiczne

52 proc. ankietowanych ekonomistów zgadza się, że nowe reguły fiskalne zwiększą dług publiczny w relacji do PKB

59 proc. panelistów twierdzi, że nowe reguły fiskalne pomogą zwiększyć inwestycje publiczne

Komisja Europejska zaproponowała nowe reguły polityki fiskalnej na 2024 r. Poprzednio obowiązujące nakładały procedurę redukcji deficytu finansów publicznych i długu publicznego w przypadku przekroczenia limitów (odpowiednio 3 proc. i 60 proc. PKB). Zostały jednak zawieszone na czas pandemii COVID-19. Nowa propozycja Komisji Europejskiej zakładała bardziej elastyczne podejście do mechanizmu zmniejszania deficytu i zadłużenia w przypadku przekroczenia limitów. Szczegóły proponowanych zmian opisywaliśmy w listopadzie 2022 r.

W ramach Europejskiego Panelu Ekonomicznego zapytaliśmy ekonomistów z banków, think tanków i środowiska akademickiego o opinie na temat propozycji KE. Europejski Panel Ekonomiczny to nowa inicjatywa Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) i Instytutu Gospodarki Światowej (IfW) w Kilonii. Pierwszy panel odbył się w połowie lutego. Wzięło w nim udział 58 ekspertów z 21 państw Unii Europejskiej.

Ponad połowa ankietowanych ekonomistów zgadza się, że nowe podejście do reguł fiskalnych zwiększy dług publiczny w relacji do PKB. Ten problem dostrzegają w szczególności ekonomiści z krajów strefy euro. 55 proc. panelistów z tej grupy krajów spodziewa się wzrostu długu. Wśród ekonomistów spoza strefy euro ten odsetek wynosi 46 proc.

Paneliści uważają, że nowe reguły fiskalne pomogą zwiększyć inwestycje publiczne. Aż 74 proc. przedstawicieli sektora bankowego postrzega zmianę zasad jako szansę na wzrost inwestycji publicznych. Jest to równocześnie grupa, która wyraża największe obawy przed wzrostem długu publicznego. 58 proc. z nich twierdzi, że nowe reguły fiskalne zwiększą zadłużenie państwa.

Ekonomiści są sceptycznie nastawieni do propozycji, które wymuszają ścisłą dyscyplinę fiskalną. Christian Lindner – minister finansów Niemiec – proponował bardziej restrykcyjne podejście do reguł fiskalnych. Zakładał m.in. systematyczną redukcję długu publicznego w ramach z góry wyznaczonych zasad. 34 proc. ankietowanych ekspertów nie zgadza się, że zwiększą one wzrost gospodarczy. Szczególnie negatywnie nastawieni są ekonomiści z think tanków. Blisko połowa z nich opowiedziała się przeciw restrykcyjnym propozycjom Lindnera. Jednak środowisko akademickie patrzy łagodniej na podejście niemieckiego ministra. 28 proc. ekonomistów z tej grupy twierdzi, że bardziej restrykcyjne wymogi zwiększą wzrost gospodarczy. To jedyna grupa, w której dominuje liczba osób nastawionych pozytywnie.

Dawid Sułkowski

Zatory płatnicze nadal istotnym problemem firm

39 proc. firm uważa, że zatory płatnicze są dla nich silną barierą w prowadzeniu działalności

50 proc. firm transportowych uważa, że zatory płatnicze są dla nich silną barierą w prowadzeniu działalności

42 proc. firm o najgorszej sytuacji finansowej uznało, że zatory płatnicze są barierą o silnym znaczeniu

W marcowym badaniu PIE i BGK na potrzeby Miesięcznego Indeksu Koniunktury (MIK) zatory płatnicze uznane zostały za silną barierę działalności przez 39 proc. firm wobec 44 proc. wskazań rok wcześniej. Marzec 2022 r. był pierwszym miesiącem po wybuchu wojny w Ukrainie stawiającym przed firmami nowe wyzwania, w tym wynikające z zakłóceń w łańcuchach dostaw i opóźnień w regulowaniu płatności wobec dostawców towarów i usług. Poprawę r/r w zakresie płatności widać w większości branż, w szczególności w usługach (obecnie o 20 pkt. proc. mniej firm usługowych skarży się na zatory płatnicze). Jedynie w firmach produkcyjnych udział skarżących się na zatory płatnicze jest obecnie większy (41 proc.) niż rok wcześniej (38 proc.). Co prawda w branży TSL zmniejszył się odsetek firm wskazujących, że nieterminowe regulowanie płatności stanowi dla nich duże utrudnienie, to jednak nadal co drugie przedsiębiorstwo boryka się z zatorami płatniczymi.

Na zatory płatnicze częściej narzekają firmy małe i mikro niż średnie i duże. Największą poprawę r/r odnotowano w firmach średnich (o 20 pkt. proc.). Firmy duże łagodniej podchodzą do nieterminowego regulowania należności przez odbiorców produktów/usług, gdyż często to właśnie one nie płacą terminowo. Wynika to też z ich lepszej pozycji wobec partnerów biznesowych i często też korzystniejszej sytuacji ekonomicznej. Mikro- i małe firmy obawiają się sytuacji, w których nie otrzymują należności w terminie i zaczynają mieć problem z płynnością.

Na problem zatorów płatniczych wskazują również dane Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. 62 proc. przedsiębiorstw czeka na płatności ponad miesiąc, a niemal połowa firm ponad dwa miesiące. Terminowość rozliczeń B2B pogorszyła się szczególnie w handlu i transporcie. Długi firm względem banków i kontrahentów w styczniu 2023 r. wyniosły prawie 40,2 mld PLN (wzrost o 2,5 mld PLN r/r), a ponad 313 tys. firm miało problemy z terminową regulacją zobowiązań jako płatnicy należności.

Przedsiębiorstwa wskazujące, że ich sytuacja finansowa nie pozwoliłaby na funkcjonowanie nawet przez miesiąc, częściej oceniały, że zatory płatnicze stanowią duże utrudnienie w działalności biznesowej (42 proc.). Największy odsetek wskazań na słabe znaczenie nieterminowego regulowania należności przez odbiorców w funkcjonowaniu przedsiębiorstw był wśród firm najlepiej oceniających swoją sytuację finansową (34 proc.).

Urszula Kłosiewicz-Górecka, Aleksandra Wejt-Knyżewska

Polacy częściej są właścicielami mieszkań i domów niż inni obywatele UE

82 proc. Polaków zarabiających poniżej 60 proc. mediany dochodów jest właścicielami nieruchomości

56 proc. wynosił stosunek kredytów i zobowiązań do dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych w Polsce w 2021 r.

96 proc. wynosił stosunek kredytów i zobowiązań do dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych w krajach strefy euro w 2021 r.

W Polsce notuje się jeden z największych w Europie i zdecydowanie większy niż średnia unijna odsetek własności mieszkań i domów. W kategorii dochodowej poniżej 60 proc. mediany aż 82 proc. społeczeństwa może pochwalić się własnością i jest to 30 proc. więcej niż średnia unijna. Podobnie sprawa wygląda w różnych kategoriach typów gospodarstw domowych. Tu odsetek własności kształtuje się od 69 proc. (dla 1 osoby dorosłej z dziećmi) do 94 proc. (dla 3+ osób dorosłych z dziećmi). Wszystkie te kategorie kształtują się w przedziale od 7 proc. do 27 proc. powyżej średniej unijnej.

Tak wysoki odsetek własności nie powinien jednak zadowalać, przede wszystkim ze względu na wiek mieszkań i domów w Polsce. Okazuje się, że większość z nich budowana była podczas zmian ustrojowych lat 90. XX wieku1. Ponadto, jak pokazują najnowsze dane z 2022 r., w związku z pogarszającą się globalną sytuacją gospodarczą, liczba wydanych pozwoleń na budowę mieszkań mierzona powierzchnią mieszkań spadła r/r o 18 proc., co było m.in. wynikiem wysokich stóp procentowych przekładających się na możliwości inwestycyjne gospodarstw domowych.

Ograniczona dostępność mieszkań jest jedną z głównych przyczyn faktu, że w Polsce aż 49 proc. osób w wieku 18-34 lata mieszka z rodzicami. W krajach UE skala tego zjawiska jest większa tylko na Malcie, w Słowacji i Bułgarii. Najbogatsze kraje, takie jak Holandia, Szwecja czy Finlandia, charakteryzują się co najmniej dwukrotnie niższym odsetkiem tzw. gniazdowników.

Na taką sytuację wpływa również fakt, iż Polacy rzadziej zaciągają kredyty. Stosunek kredytów i zobowiązań do dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych wyniósł w Polsce 55,79 proc. w 2021 r. i był jednym z najniższych w UE. Średnia dla strefy euro wyniosła bowiem 95,76 proc. Z kolei relacja kredytów hipotecznych do dochodów rozporządzalnych w Polsce kształtowała się na poziomie 33 proc., podczas gdy średnia unijna wynosiła 74 proc. Co więcej, w wyniku zmian w otoczeniu gospodarczym, w szczególności wspomnianych wcześniej wzrostów stóp procentowych, popyt na kredyty hipoteczne uległ dalszym ograniczeniom i, zgodnie z indeksem BIK opisującym popyt na kredyty hipoteczne, w grudniu 2022 r. wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe spadła o 60,7 proc.

Wysoki udział mieszkań powstałych do lat 90. oraz wysoki odsetek ludzi młodych mieszkających z rodzicami wskazuje na występujący niedobór podaży na rynku mieszkań. Ponadto, ich dostępność została ograniczona przez niestabilną obecnie sytuację gospodarczą oraz podwyższone poziomy stóp procentowych przekładające się na zdolność młodych do finansowania zakupu.

Mateusz Mierzejewski

Pompy ciepła mogą zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych w ciepłownictwie

120 proc. wyniósł wzrost sprzedaży pomp ciepła w Polsce w 2022 r.

13,8 wyniosła średnia liczba sprzedanych pomp ciepła w 2022 r. w Polsce w przeliczeniu na 1000 gospodarstw domowych

16 proc. wynosi redukcja emisji w sektorze ciepłownictwa i elektroenergetyki w scenariuszu wymiany wszystkich źródeł ciepła opartych na paliwach kopalnych na pompy ciepła

W 2022 r. sprzedaż pomp ciepła na świecie wzrosła o 11 proc., w Europie o 40 proc., a w Polsce o 120 proc. w porównaniu z 2021 r. Polska w 2022 r. była na ósmym miejscu wśród państw UE pod względem sprzedaży pomp ciepła w przeliczeniu na 1000 gospodarstw domowych. Według danych PORT PC, w 2022 r. w Polsce co trzecie sprzedane urządzenie służące do ogrzewania pomieszczeń było pompą ciepła. Dynamiczny wzrost zainteresowania pompami ciepła w Europie wynika z niestabilnej sytuacji na rynku paliw wywołanej wojną w Ukrainie oraz trwającego procesu dekarbonizacji i modernizacji budynków w UE.

Według danych Komisji Europejskiej, za 36 proc. emisji gazów cieplarnianych powiązanych z sektorem energii odpowiadają budynki. Według raportu JRC z 2019 r., gdyby, przy założeniu obecnej struktury wytwarzania energii elektrycznej, podczas jednej nocy w UE wymienić wszystkie obecne technologie wytwarzania ciepła oparte na paliwach kopalnych na pompy ciepła, to łączne emisje z sektora ciepłownictwa i elektroenergetyki zmniejszyłyby się o 16 proc. Najwięcej we Francji – o 65 proc., najmniej w Polsce i Estonii – o 4 proc. Różnice wynikają z charakterystyki miksu energetycznego danego państwa. Bez budowy nowych, niskoemisyjnych jednostek, opartych na OZE lub energii jądrowej, zwiększone zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie kompensowane przez stare, wysokoemisyjne bloki węglowe.

Zainstalowanie tak dużej liczby pomp ciepła spowodowałoby także wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną o ok. 18 proc. w całej UE. Ponadto, popyt rozkładałby się nierównomiernie między miesiącami letnimi i zimowymi. Według raportu, w miesiącach zimowych wzrost popytu na energię elektryczną w szczycie zapotrzebowania wzrósłby w UE średnio o 41 proc. Wzrost i nierównomierny rozkład zapotrzebowania na energię elektryczną mógłby przyczynić się do niestabilności systemu elektroenergetycznego. W rozwiązaniu tych problemów ważną rolę odegra rozbudowa mocy o nowe jednostki oparte na OZE oraz stosowanie instalacji wykorzystujących jednocześnie pompy ciepła, instalacje fotowoltaiczne i magazyny energii. Pozwoli to na odciążenie krajowych systemów elektroenergetycznych podczas szczytów zapotrzebowania na energię elektryczną.

Marcelina Pilszyk

Czy nowelizacja Kodeksu pracy pozytywnie wpłynie na wykorzystywanie urlopów rodzicielskich przez ojców?

9 tygodni niezbywalnego urlopu będzie przysługiwać ojcom po wdrożeniu dyrektywy

18 tygodni wynosi średnia różnica w zakresie skłonności do podjęcia urlopu rodzicielskiego pomiędzy kobietami i mężczyznami

średnio 19 tygodni ojcowie w Polsce są skłonni spędzić na urlopie rodzicielskim

Wchodząca w życia nowelizacja Kodeksu pracy wprowadzi niezbywalny urlop dla ojców. Obecnie po urodzeniu dziecka kobietom przysługuje 14 tygodni obowiązkowego urlopu macierzyńskiego. Następnie mogą wykorzystać kolejne 6 tygodni urlopu macierzyńskiego i 32 tygodnie urlopu rodzicielskiego, który może zostać przekazany ojcu dziecka w całości lub w części. Wyłączny urlop ojcowski przysługuje jedynie w wymiarze 2 tygodni, niezależnie od urlopu rodzicielskiego. Po wprowadzeniu zmian wymiar urlopu rodzicielskiego zwiększony zostanie do 41 tygodni w przypadku ciąży pojedynczej. Z tej puli 9 tygodni stanowić będzie niezbywalną, płatną część urlopu rodzicielskiego do wykorzystania przez jednego z rodziców.

Celem zmian jest zwiększenie zaangażowania mężczyzn w opiekę i łagodzenie nierówności. Podobne rozwiązania były już wcześniej stosowane w innych krajach, w których przynosiły pozytywne rezultaty. W Islandii w wyniku wprowadzonych zmian znacznie wzrosła liczba ojców, którzy zdecydowali się na płatny urlop rodzicielski. Skorzystało z niego aż 85 proc. uprawnionych.

Barierą w wykorzystywaniu przez mężczyzn urlopów rodzicielskich jest m.in. kwestia finansowa. W Islandii kilka lat po wprowadzeniu reformy obniżenie kwoty świadczeń z tytułu urlopu rodzicielskiego negatywnie wpłynęło na wykorzystanie ich przez ojców. W Polsce zasiłek uzyskiwany podczas urlopu rodzicielskiego wyniesie 70 proc. podstawy wymiaru. Matka dziecka będzie miała prawo do złożenia wniosku o równy zasiłek macierzyński za okres urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego w wysokości 81,5 proc., a zatem więcej niż dla ojca. Ta nierówność może negatywnie wpłynąć na decyzje mężczyzn dotyczące urlopów.

Chociaż polscy ojcowie rzadko korzystają z urlopów rodzicielskich, istnieje potencjał, by zwiększyć ich zaangażowanie w tym zakresie. W opublikowanym ostatnio artykule zaprezentowano średnią skłonność młodych mężczyzn i kobiet planujących mieć dzieci do wykorzystywania urlopów rodzicielskich w 37 krajach całego świata. Polacy byliby średnio skłonni spędzić na urlopie rodzicielskim około 19, a Polki 37 tygodni. Luka w zakresie skłonności do podjęcia urlopu rodzicielskiego, czyli średnia różnica między kobietami a mężczyznami, wyniosła w Polsce około 18 tygodni. Widać więc, że fakt, iż dotychczas mężczyźni w Polsce rzadko korzystają z urlopów rodzicielskich, nie wynika wyłącznie z ich preferencji, ale także z innych ograniczeń. Dokonujące się zmiany w Kodeksie pracy mogą być jednym z czynników pozwalających – zwłaszcza w dłuższym okresie – przełamywać te ograniczenia.

 

Iga Rozbicka

Dalszy rozwój sztucznej inteligencji jest zagrożony?

3000 osób podpisało się pod otwartym listem w sprawie zastopowania rozwoju sztucznej inteligencji (stan na 04.04.2023)

571 razy więcej parametrów posiada GPT-4 w porównaniu z GPT-3

W liście otwartym niektórzy przedstawiciele sektora sztucznej inteligencji (SI) wezwali do zaprzestania rozwoju systemów bardziej zaawansowanych niż chat GPT-4 na co najmniej sześć miesięcy. Pod listem podpisali się m.in. Elon Musk, Steve Wozniak (współtwórca Apple) czy Stuart Russell (badacz SI z Uniwersytetu w Berkeley). Pod listem podpisało się prawie 3000 osób. Zdaniem autorów, półroczne moratorium jest niezbędne, aby eksperci mogli opracować protokoły bezpieczeństwa dla rozwijania zaawansowanych systemów SI. Autorzy argumentują, że rozwój SI powinien skupić się na ulepszaniu obecnych systemów pod kątem ich dokładności czy bezpieczeństwa. Obawa wynika m.in. ze skokowego wzrostu złożoności modeli językowych. Dla zobrazowania: GPT-3 miał 175 mld parametrów, a GPT-4 ma ich aż 100 bln – to od liczby parametrów zależy umiejętność uczenia się przez model zależności między słowami.

Część badaczy, np. Eliezer Yudkowsky, pionier badań nad SI, opublikował odpowiedź, w której krytykuje autorów, gdyż ci powinni byli mocniej skupić się na zagrożeniu wynikającym z powstania sztucznej inteligencji znacząco przewyższającej ludzką. Powstanie takiej superinteligencji – zdaniem badacza – może przyczynić się do zagłady ludzkości. Takie podejście oraz podejście autorów otwartego listu to tzw. criti-hype, czyli pozorna krytyka mająca tylko wyolbrzymić możliwości danej technologii.

Zgodnie z innym podejściem, prezentowanym np. przez Sundara Pichaia CEO Google, moratorium na rozwój technologii jest zwyczajnie niewykonalne. Zdaniem Pichaia, nie można po prostu wysłać maila do inżynierów z prośbą, aby zaprzestali swojej pracy. W podobnym tonie wypowiadał się były CEO Googla Eric Shmidt, który twierdzi, że najlepszym sposobem na ograniczenie zagrożeń SI jest udostępnienie kodu szerszej publiczności. Pomysł moratorium nieco zgryźliwie skomentował także główny naukowiec Mety – Yann LeCun. Zwrócił on uwagę, że podobnego zabiegu próbował kościół katolicki w 1440 r., gdy na sześć miesięcy chciał zablokować rozwój druku. Takie podejście z kolei sprzyja prywatyzacji wiedzy wytwarzanej w ramach otwartego dostępu do kodu.

Powyższe podejścia stwarzają fałszywą dychotomię, zgodnie z którą rozwój technologii należy albo całkowicie zatrzymać, albo bezgranicznie otworzyć. Tymczasem zagrożenia i ryzyka związane z rozwojem SI oraz jej wykorzystaniem są bardziej przyziemne. Wyzwaniem są raczej uprzedzenia zawarte w bazach danych, na których uczą się algorytmy, próby scedowania odpowiedzialności z twórców na bezosobowe „systemy” czy brak możliwości odwołania się od decyzji algorytmicznych. Na tych problemach powinniśmy się skupić, zamiast tworzyć serie spekulatywnych zagrożeń rodem z filmów science-fiction.

Krystian Łukasik

Japonia, Meksyk i Włochy na czele indeksu „Przyjaciół Ameryki”

53 tys. wynosi liczba żołnierzy amerykańskich stacjonujących obecnie w Japonii

55,6 proc. wynosił udział importu pochodzącego z USA w łącznym imporcie Kanady w 2021 r.

99,7 proc. wynosił udział uzbrojenia produkcji amerykańskiej w wydatkach importowych na broń Tajwanu w latach 2012-2022

Według przygotowanego przez PIE indeksu pokazującego stopień zażyłości relacji poszczególnych krajów ze Stanami Zjednoczonymi, państwa najbliższe USA to: Japonia, Meksyk i Włochy. Wskaźnik tworzy dziesięć zmiennych uszeregowanych w trzech obszarach: militarnym, dyplomatycznym i gospodarczym. Za inspirację do tej analizy posłużył indeks Putin’s pals stworzony przez tygodnik „The Economist”.

W sferze militarnej przenalizowaliśmy, czy dany kraj jest sygnatariuszem jednego z głównych traktatów wojskowych ze Stanami Zjednoczonymi. Ponadto, wzięliśmy pod uwagę liczbę baz amerykańskich zlokalizowanych na terytorium danego kraju oraz liczbę stacjonujących tam żołnierzy. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku rekordzistą okazała się Japonia – obecnie w 86 bazach przebywa tam 53 tys. amerykańskich żołnierzy. Sprawdziliśmy także, czy w ostatnich dekadach kraj brał udział w manewrach wojskowych razem z armią amerykańską.

W sferze gospodarczej zmierzyliśmy stopień uzależnienia od amerykańskiej gospodarki. Przeanalizowaliśmy amerykańskie dostawy broni (odsetek broni produkcji amerykańskiej w ogólnych wydatkach na zakup uzbrojenia z zagranicy), amerykańską technologię nuklearną (narodowość firmy dostarczającej reaktor), udział gazu importowanego zza oceanu w zapotrzebowaniu krajowym, amerykańskie rynki zbytu (jaki procent eksportu trafia na rynki amerykańskie) oraz amerykańskie towary i usługi (jaki procent importu pochodzi z USA).

W obszarze dyplomatycznym prześledziliśmy, jak dany kraj zachował się podczas głosowania za przyjęciem rezolucji ONZ potępiającej inwazję rosyjską na Ukrainę z 2 marca 2022 r. Wprawdzie przeciwko rezolucji głosowało zaledwie pięć krajów, jednak aż 35 wstrzymało się od głosowania – tych krajów nie zaliczyliśmy do przyjaciół Ameryki.

Niemal wszystkie kraje na liście przyjaciół głosowały za przyjęciem rezolucji, mają podpisane traktaty wojskowe z USA oraz wojska tych krajów przeprowadzały wspólne manewry z armią amerykańską. Ich wysokie pozycje w rankingu wynikają jednak często z różnych względów – zakupu dużych ilości gazu (Litwa), intensywnej współpracy handlowej (Meksyk, Kanada) czy silnej obecności militarnej USA (Japonia, Niemcy). Polska znalazła się na 27. miejscu. Mimo relatywnie dużej liczby amerykańskich żołnierzy (4,5 tys. wg stanu na 2021 r.), dwóch baz wojskowych i sporych zakupów gazu w 2022 r., współpraca handlowa z USA jest niewielka (ok. 3 proc. obrotów).

Dominik Kopiński