Tygodnik Gospodarczy 18/2023, 4 maja 2023 r.

Opublikowano: 04/05/2023

Spis treści

Czy po maturze koniecznie na studia?

272 tys. absolwentów szkół średnich przystąpi w tym roku do matury

26 proc. tegorocznych maturzystów jeszcze nie wie, jakie studia wybierze

12 proc. tegorocznych maturzystów deklaruje, że nie zamierza studiować

Jak podaje Centralna Komisja Edukacyjna, do tegorocznej matury przystąpi 272 400 absolwentów liceów, techników i szkół branżowych. Rok temu było to nieco ponad 268 tys. (dane GUS), ale w 2023 r., w związku z reformą edukacyjną, kumulują się dwa roczniki, a matura przebiegnie w dwóch formułach.

Z badań platformy VULCAN przeprowadzonych na początku 2023 r. wśród ponad tysiąca maturzystów wynika, że 26 proc. z nich nie wie, jakie studia wybierze, a 12 proc. deklaruje, że w ogóle nie zamierza studiować. Jeszcze pięć lat temu, gdy w badaniach PIE pytano maturzystów o dalsze plany, odsetek w ogóle nie zamierzających studiować wynosił 5 proc. We współczesnym świecie VUCA (skrót od słów: volatility – zmienność, uncertainty – niepewność, complexity – złożoność, ambiguity – niejednoznaczność), matura jako egzamin dojrzałości oraz przepustka do dalszej edukacji i lepszej pracy coraz bardziej traci na znaczeniu.

Młodzi ludzie uważają że, że ani zdana matura, ani ukończone studia nie gwarantują sukcesu w życiu. Takie trendy na rynku pracy, jak globalizacja, konkurencyjność, mobilność i ustawiczne kształcenie powodują, że wyznacznikiem wartości pracownika stała się jego efektywność, umiejętności i kompetencje. Młodzież chętnie korzysta z alternatywnych ścieżek edukacji, jak specjalistyczne szkolenia i staże, ale także podejmuje się różnych prac, niekoniecznie związanych z zainteresowaniami. Rośnie także popularność gap year, czyli zrobienia świadomej przerwy w formalnej edukacji na rzecz zdobycia doświadczeń życiowych. Taki okres w życiorysie bywa doceniany przez pracodawców.  Rewolucja technologiczna tak dynamicznie przekształca gospodarkę i społeczeństwo, że o potrzebie nowych, tzw. transformatywnych kompetencji, które trudno nabyć w toku tradycyjnych studiów, mówi się coraz częściej. Z badań PIE, przeprowadzonych wśród pracodawców w 2022 r., wynika, że w przyszłości najbardziej poszukiwane na rynku pracy będą umiejętności działania w sytuacji niepewności oraz współpracy z innymi. Trzecie miejsce zajmuje kreatywność rozumiana jako łatwość znajdowania nieoczywistych rozwiązań. W tym kontekście szkoły wyższe czeka spore wyzwanie: zaproponować wachlarz przedmiotów, który przyciągnie młodzież i będzie gwarantował nabycie umiejętności potrzebnych na zmieniającym się rynku pracy.

Aleksandra Wejt-Knyżewska, Katarzyna Zybertowicz

Branża turystyczna odbija się po pandemii

o 20,6 proc. wzrosła liczba lotów komercyjnych w Polsce od marca 2022 r. do marca 2023 r.

o 15,3 proc. jest mniejsza liczba lotów komercyjnych w UE względem 2019 r.; w Polsce to 9,1 proc.

4,5 proc. wynosi wartość dodana brutto w turystyce w gospodarce UE w 2019 r.

Turystyka należała do branż najmocniej dotkniętych spowolnieniem na skutek pandemii. Czasowe ograniczenia w przemieszczaniu wprowadzane w ramach walki z wirusem drastycznie pogorszyły jej sytuację. W 2020 r. liczba noclegów w obiektach turystycznych w Unii Europejskiej (UE) spadła o 51 proc., a podróży samolotowych o 71 proc. Funkcjonowanie branży w poszczególnych krajach utrzymane było głównie dzięki krajowym podróżnikom.

Branża turystyczna systematyczne odbija się po pandemii. Wraz z odchodzeniem od pandemicznych ograniczeń nastąpiła szybka poprawa aktywności w branży turystycznej. Wynika ono ze skumulowania się popytu oraz nagromadzenia oszczędności w czasie pandemii. Europejska Komisja ds. Podróży (European Travel Commission – ETC) wskazuje, że liczba turystów na starym kontynencie w 2022 r. w 75 proc. odpowiadała poziomom z 2019 r.

Do szybkiej odbudowy branży doszło głównie w turystycznych krajach Południa. Ze względu na koszty rosła atrakcyjność stosunkowo tanich krajów, jak: Turcja, Serbia, Grecja czy Portugalia. Wolniejsze odbicie nastąpiło w Europie Wschodniej, co jest spowodowane trwającą wojną w Ukrainie oraz brakiem turystów z Rosji. Największe spadki liczby turystów obserwowane są w Finlandii (-38 proc.) i państwach bałtyckich (-42 proc.).

Systematycznie odbudowuje się lotnicza siatka połączeń. Praktycznie we wszystkich krajach UE w ciągu roku obserwowano dwucyfrowe wzrosty liczby realizowanych lotów. W marcu 2023 r. w państwach UE linie lotnicze zrealizowały o 15,4 proc. lotów więcej niż przed rokiem, w Polsce wzrost sięgał 20,6 proc. (EUROSTAT). Branża lotnicza wciąż jednak nie odbudowała się w pełni po pandemii. W odniesieniu do 2019 r. liczba realizowanych lotów w państwach UE pozostaje o 15,3 proc. mniejsza. Lepsze wyniki osiągają jedynie turystyczne kraje, jak: Portugalia (wzrost o 10,7 proc.), Chorwacja (10,5 proc.) czy Cypr (6,9 proc.).

Perspektywy na nadchodzący sezon pozostają dobre. ETC szacuje że około 72 proc. Europejczyków zamierza podróżować w okresie między kwietniem a wrześniem tego roku. Jednocześnie wskazuje, że poziom międzynarodowych podróży sprzed pandemii osiągnięty zostanie w 2025 roku. Dodatkowym impulsem do poprawy sytuacji na starym kontynencie w nadchodzącym sezonie będzie rezygnacja chińskich władz z polityki zero covid. Obecność podróżnych z Chin powinna stopniowo zwiększać się.

 

Sebastian Sajnóg

Nowe przepisy zwiększą efektywność energetyczną budynków

32,5 proc. domów jednorodzinnych w 2020 r. w Polsce nie miało żadnego ocieplenia zewnętrznego

70 proc. zużycia energii w polskich gospodarstwach domowych przeznaczone jest na ogrzewanie

28 kwietnia br. zacznie w Polsce obowiązywać nowelizacja ustawy o charakterystyce energetycznej budynków oraz ustawy – Prawo budowlane. Jedną z głównych zmian wprowadzonych przez nowelizację jest obowiązek sporządzenia świadectwa charakterystyki energetycznej dla każdego nowego budynku oraz w przypadku sprzedaży lub wynajmu budynku. W dokumencie będą musiały znaleźć się wskaźniki rocznego zapotrzebowania na energię użytkową, energię końcową, nieodnawialną energię pierwotną, udział odnawialnych źródeł energii w rocznym zapotrzebowaniu na energię końcową i jednostkową wielkość emisji CO₂. Dodatkowo informacje te będą musiały być zawarte w ogłoszeniu o sprzedaży lub najmie. Wprowadzone zmiany mają na celu poprawę efektywności energetycznej budynków oraz przygotowanie Polski na nadchodzące zmiany w przepisach wynikające z trwającej właśnie w Unii Europejskiej rewizji dyrektywy w sprawie charakterystyki energetycznej budynków (EPBD).

Jednym z ważniejszych elementów wspomnianej wyżej dyrektywy jest propozycja wprowadzenia minimalnych norm charakterystyki energetycznej budynków. Budynki zostałyby podzielone na klasy energetyczne od A do G, spośród których klasa G odpowiadałaby 15 proc. budynków o największej energochłonności. Według propozycji KE, do 2030 r. budynki te musiałyby zostać zmodernizowane do klasy energetycznej F, a do 2033 r. do E.

Polska w 2019 r. była na ósmym miejscu wśród państw członkowskich UE o największym zużyciu ciepła na m2. W porównaniu do Niemiec zużycie ciepła było o 17 proc. większe. W 2020 r., w porównaniu z 2010 r., zużycie energii w gospodarstwach domowych do ogrzewania budynków zmalało o 22 proc., ale nadal stanowiło prawie 70 proc. całkowitego zużycia energii gospodarstw domowych.

Obecnie w Polsce głównym wskaźnikiem efektywności energetycznej budynku jest zapotrzebowanie na energię pierwotną. 15 proc. budynków o najwyższej wartości wskaźnika zapotrzebowania na energię pierwotną mieści się w zakresie 330-450 kWh/(m2/rok). Są to głównie szpitale i stare, niemodernizowane domy jednorodzinne, które charakteryzuje niski standard izolacji ścian i ogrzewanie oparte na kotłach na paliwa węglowe. Według raportu Polskiego Alarmu Smogowego, w Polsce w 2020 r. 32,5 proc. domów jednorodzinnych nie miało żadnego ocieplenia zewnętrznego, a ponad 50 proc. jako źródło ciepła wykorzystywało kocioł węglowy. Według szacunków KAPE, koszt modernizacji 15 proc. najbardziej energochłonnych budynków mieszkalnych do 2030 r. do poziomu zapotrzebowania na energię pierwotną nie większego niż 330 kWh/(m2/rok) wyniósłby ok. 300 mld PLN.

 

Marcelina Pilszyk

Trendy technologiczne, które mogą ukształtować polską gospodarkę

60 proc. wyniesie globalny wzrost zapotrzebowania na żywność do 2050 r

15 proc. rocznie ma rosnąć przez najbliższą dekadę sektor wirtualnej diagnostyki medycznej

Na podstawie analizy megatrendów, które będą determinować rozwój technologiczny w najbliższych dekadach, Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Organizacji i Zarządzania w Przemyśle „ORGMASZ” wyodrębnił siedem obszarów technologicznych o największej przydatności dla polskiej gospodarki. Tematy zostały wyodrębnione w celu ukierunkowania polskich przedsiębiorców, a także decydentów do właściwego dopasowania prac badawczo–rozwojowych do silnych stron naszej gospodarki oraz wiodących trendów technologicznych.

Według ekspertów Sieci Łukasiewicz, największy potencjał dla rozwoju polskiej gospodarki ma mieć telemedycyna oraz inteligentne rolnictwo. Zdalne monitorowanie pacjenta zostało najwyżej ocenione jako pojedyncza technologia, zarówno jeśli chodzi o gotowość do rozwoju tej technologii w Polsce, jak i jej potencjalne korzyści. Rozwiązania telemedyczne mogą przynieść pozytywne efekty w rozwiązywaniu niektórych problemów systemowych w ochronie zdrowia. Sektor wirtualnej diagnostyki medycznej ma rozwijać się dynamicznie, bo aż 15 proc. rocznie w kolejnej dekadzie. Dzięki wykorzystaniu narzędzi telemedycznych można poradzić sobie z problemem niedoboru personelu medycznego, zminimalizować koszty hospitalizacji i przyspieszyć proces diagnostyczny. Z kolei inteligentne rolnictwo zostało najwyżej ocenione jako generalna grupa różnych technologii, które mają szczególne znaczenie w obliczu wyzwań cywilizacyjnych, związanych z globalnym ociepleniem oraz potencjalnym kryzysem żywnościowym. Ponadto, globalnie wzrost zapotrzebowania na żywność do 2050 r. ma wynieść aż 60 proc.

Badanie kształtuje także agendę badawczą instytutów wchodzących w skład Sieci Badawczej Łukasiewicz. Zgodnie z ocenami dotyczącymi gotowości polskiej gospodarki na rozwój danych technologii oraz ocenami potencjalnych korzyści, eksperci wskazują, że obliczenia wysokiej wydajności stosowane w inteligentnych sieciach energetycznych są najbardziej perspektywiczną technologią dla Sieci Badawczej Łukasiewicz. Dodatkowo, badani dostrzegają potencjał na współpracę z przedsiębiorcami oraz przewidują sukces komercyjny w ciągu 10 lat. Warto zaznaczyć, że eksperci wysoko ocenili także inne rozwiązania z obszaru inteligentnych sieci energetycznych (Smart Grid) i podkreślili znaczenie innowacji w obszarze energetyki w odpowiedziach otwartych.

Na podstawie badania, Sieć rekomenduje m.in. zwiększenie finansowania w wyodrębnionych obszarach, dostosowanie otoczenia regulacyjnego do potrzeb trendów technologicznych oraz stymulowanie kompetencji w taki sposób, aby móc uzyskać przewagi rynkowe w przyszłościowych sektorach.

Krystian Łukasik

Urlopy mogą zapobiec wypaleniu zawodowemu

70 proc. pracowników w Polsce czuje się zagrożonych wypaleniem zawodowym

322 mld USD wynosi szacowany globalny koszt wypalenia zawodowego

Większość polskich pracowników czuje się zagrożona wypaleniem zawodowym. Według klasyfikacji WHO, wypalenie zawodowe charakteryzuje się poczuciem zmęczenia, niezadowolenia z pracy i nieskuteczności w działaniu. Jego główną przyczyną jest niekontrolowany stres. Tymczasem aż 68 proc. Polaków przyznaje, że odczuwa napięcie w pracy przynajmniej raz w tygodniu. 59 proc. Europejczyków deklaruje natomiast, że doświadczyło uczuć związanych z wypaleniem przynajmniej raz w życiu, często czuje, że jest na jego skraju lub rzeczywiście je przebyło. W porównaniu z resztą Europy, w Polsce ten problem pojawia się częściej – aż 70 proc. osób czuje się zagrożonych wypaleniem zawodowym.

Wypalenie zawodowe niesie za sobą wysokie koszty ekonomiczne. Na przykład, koszt wypalenia zawodowego lekarzy, wynikający z rotacji pracowników i zmniejszenia liczby godzin pracy, oszacowano w Stanach Zjednoczonych na 4,6 mld USD rocznie. Natomiast wśród lekarzy weterynarii koszt ten wyniósł około 1-2 mld USD utraconego przychodu rocznie. Z kolei Światowe Forum Ekonomiczne szacuje, że globalny koszt wypalenia zawodowego wynosi 322 mld USD.

Odpoczynek na urlopie pomaga przeciwdziałać wypaleniu zawodowemu. Badania wykazały, że wpływa pozytywnie na kreatywność pracowników, dobrostan i poczucie satysfakcji z życia. Co więcej, zażywany w czasie dni wolnych wypoczynek redukuje stres i łagodzi wywoływane przez niego negatywne czynniki psychologiczne i behawioralne, takie jak wypalenie zawodowe oraz absencja pracownicza. Uprawianie sportu oraz przebywanie na świeżym powietrzu są formami spędzania wolnego czasu, które najefektywniej zwalczają stres związany z pracą.

Liczba dostępnych dni wolnych – urlopowych i związanych ze świętami państwowymi – różni się na całym świecie. Najwięcej płatnych dni wolnych na świecie przysługuje pracownikom w Iranie – aż 53, w tym 27 związanych ze świętami. Wśród krajów OECD najwyższą liczbę płatnych dni wolnych oferuje pracownikom Islandia (40 dni, w tym 24 dni płatnego urlopu oraz 16 dni wolnych z tytułu świąt). Ostanie miejsce wśród krajów OECD zajmują Stany Zjednoczone, w których pracownikom nie przysługuje płatny urlop, a wolnych dni świątecznych jest 10. Polska zajmuje wśród krajów OECD 13. miejsce (ex aequo ze Słowenią), oferując pracownikom 33 dni wolne łącznie – 20 dni płatnego urlopu oraz 13 dni ustawowo wolnych od pracy. 78 Tygodnik Gospodarczy PIE 4 maja 2023 r.

Należy jednak podkreślić, że w zestawieniu uwzględniono najniższy możliwy wymiar urlopu, przysługujący pracownikom, których staż pracy nie przekracza 10 lat. W Polsce pracownikom pełnoetatowym, których staż pracy jest dłuższy niż 10 lat przysługuje 26 dni urlopowych, a więc łącznie z dniami świątecznymi, jest to 39 dni. W celu zmniejszania ryzyka wypalenia zawodowego należy efektywnie korzystać z wszelkich możliwości odpoczynku gwarantowanych pracownikom, zarówno urlopów wypoczynkowych, jak i dni ustawowo wolnych, takich jak Święto Pracy czy Święto Narodowe Trzeciego Maja.

 

Iga Rozbicka

Polacy lepiej oceniają swoje zdrowie

64,4 proc. osób w Polsce oceniło swoje zdrowie w 2021 r. jako bardzo dobre lub dobre

o 6,6 pkt. proc. przez 10 lat powiększył się odsetek osób w Polsce oceniających swoje zdrowie jako bardzo dobre i dobre

W 2021 r. 64,4 proc. osób w Polsce (w wieku powyżej 15 lat) oceniało swoje zdrowie jako dobre lub bardzo dobre, co oznacza, że przez dekadę odsetek ten powiększył się o 6,6 pkt. proc. Jako zły swój stan zdrowia oceniło natomiast 8,5 proc. Polaków, co oznacza spadek o 3,8 pkt. proc. względem 2011 r. Dla porównania, w UE w 2021 r. jako dobry lub bardzo dobry swój stan zdrowia oceniało 69 proc. mieszkańców, jako zły – 7,0 proc. Różnica w odsetku osób oceniających swoje zdrowie jako dobre lub bardzo dobre między Polską a UE zmniejszyła się z ok. 9 pkt. proc. w 2011 r. i 2016 r. do 4,6 proc. w 2021 r.

Wzrost ogólnego zadowolenia ze zdrowia nie był jednak rozłożony równomiernie. I tak, w grupie 20 proc. Polaków o najniższych dochodach (dolny kwintyl dochodowy) jako dobry lub bardzo dobry swój stan określiło 52,2 proc. (w 2011 r. – 52,0 proc.), a jako zły – 13,9 proc. (w 2011 r. – 15,5 proc.). Wśród 20 proc. Polaków o najwyższym dochodzie (górny kwintyl) było to odpowiednio 77,4 proc. (w 2011 r. – 68,9 proc.) oraz 4,1 proc. (w 2011 r. – 6,3 proc.). Różnica w odsetku ludności deklarującej bardzo dobry lub dobry stan zdrowia między 20 proc. ludności o najniższych i najwyższych dochodach wzrosła więc z 16,9 proc. w 2011 r. do 25,2 proc. w 2021 r.

Dla porównania: największe różnice w odsetku ludności deklarującej bardzo dobry lub dobry stan zdrowia między grupami (w kwintylach) o najwyższych i najniższych dochodach w UE zaobserwowano w państwach bałtyckich: w 2021 r. różnice wyniosły 41,4 pkt. proc. w Estonii i Litwie oraz 40,1 pkt. proc. na Łotwie, najniższe zaś we Włoszech (7,1 pkt. proc.), Luksemburgu (6,3 pkt. proc.) i Grecji (6,0 pkt. proc.).

Ogólną samoocenę zdrowia należy traktować jako wskaźnik uzupełniający oraz obarczony ograniczeniami (np. wpływem kultury, a także większym ryzykiem błędnej oceny w grupie osób starszych lub z niższym wykształceniem), ale z łącznym wykorzystaniem obiektywnych wskaźników, jak np. oczekiwana długość życia, dostarcza bardziej kompleksowej oceny stanu zdrowia ludności. Ponadto, istnieje np. wyraźny związek między samooceną zdrowia a zachorowalnością na choroby przewlekłe.

To wśród osób i gospodarstw domowych o najniższych dochodach istnieje największe ryzyko problemów zdrowotnych, co jeszcze bardziej komplikuje ich sytuację finansową. Przykładowo: w ciągu całej kariery zawodowej zły stan zdrowia zmniejsza wynagrodzenie (zwłaszcza wśród mężczyzn: z niższym poziomem wykształcenia o 33 proc., z wyższym – o 17 proc.), zwiększa liczbę nieobecności w pracy, a w grupach o gorszym stanie zdrowia zmniejsza aktywność zawodową.

Szymon Ogórek

Gospodarka Turcji czeka na nowego prezydenta

o 88 proc. spadł kurs TRY wobec USD w trakcie rządów Recepa Erdoğana

62 proc. długu publicznego Turcji jest denominowane w walutach obcych

2 razy większe są obecnie koszty obsługi długu Turcji niż w 2019 r.

14 maja w Turcji odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Wspólny kandydat większości opozycji, demokrata Kemal Kılıçdaroğlu wyprzedza w sondażach Recepa Erdoğana, premiera od 2003 r. i prezydenta od 2014 r. Wczesne lata rządów Erdoğana były dla Turcji czasem szybkiego wzrostu gospodarczego i zwiększenia poziomu życia po trudnych latach 90. Między 2002 r. a 2012 r. PKB Turcji rosło ze średniorocznym tempem przekraczającym 5 proc., a inflacja spadła do poziomów jednocyfrowych po raz pierwszy od dekad.

Turecki boom gospodarczy był w znacznej mierze finansowany tanim kredytem denominowanym w USD. Zagraniczny dług tureckich podmiotów prywatnych jest wart 158 mld USD, czyli ok. 20 proc. tureckiego PKB, a większość tego długu jest denominowana w walucie amerykańskiej. Preferencja długu w walutach zagranicznych jest powiązana z historyczną niestabilnością TRY i niższym oprocentowaniem. Sektor publiczny jest zadłużony za granicą na kwotę odpowiadającą 54 proc. PKB, a 62 proc. całości jego zadłużenia jest w obcych walutach. Zadłużenie przekłada się jednak na szybki wzrost. PKB Turcji wzrosło o 11,4 proc. w 2021 r. i 5,6 proc. w 2022 r. Motorem wzrostu była rosnąca konsumpcja. Mimo tego szybkiego wzrostu, PKB per capita Turcji liczone w USD jest niższe o 15 proc. niż w 2013 r. MFW i Bank Światowy spodziewają się spadku tempa wzrostu PKB do 2-4 proc. w najbliższych latach. Rośnie również siła nabywcza Turków na rynku krajowym.

Turcja mierzy się z problemem ujemnego bilansu płatniczego i spadku wartości waluty. Od wielu lat stałym elementem gospodarki tureckiej jest ujemne saldo w handlu międzynarodowym, wynikające w dużej mierze z importu towarów konsumpcyjnych. W 2022 r. deficyt sięgnął 44 mld USD, czyli ponad 4 proc. PKB i jest to mniej więcej stała dysproporcja. Ze względu na niski popyt na TRY i bardzo duży popyt na waluty obce wśród Turków i tureckiego rządu, potrzebne choćby do spłaty zadłużenia czy zapłacenia za towary importowane, mamy do czynienia z gwałtowną deprecjacją waluty tureckiej. O ile w 2008 r. 1 TRY była warta 80 amerykańskich centów, obecnie wymienia się ją za 5 centów. Tak radykalny spadek notowań spowodował bankructwa przedsiębiorstw i ubóstwo gospodarstw domowych zapożyczonych za granicą. Do tego znacznie wzrosły ceny towarów importowanych, przyczyniając się do inflacji. Bank centralny Turcji wyprzedaje swoje rezerwy walutowe i złota dla powstrzymania dalszego spadku kursu.

W czasie gdy inflacja sięgała 85 proc. podporządkowany Erdoğanowi bank centralny obniżał stopy procentowe – o 10 proc. od 2021 r. Podwyżka stóp mogłaby zwiększyć popyt na liry i uatrakcyjnić zawieranie denominowanych w nich kredytów. Autorytarne zapędy Erdoğana i jego niekonwencjonalna polityka monetarna podkopały zaufanie inwestorów i agencji ratingowych do Turcji, co zwiększyło oprocentowanie nowych kredytów zagranicznych. Koszty obsługi długu wzrosły od 2019 r. około dwukrotnie. Ktokolwiek wygra wybory będzie miał przed sobą trudne zadanie.

Jan Markiewicz