Spis treści
Od połowy XX wieku rośnie liczba upalnych dni w Polsce
Obserwowane w Polsce ocieplenie klimatu nie jest jedynie subiektywnym odczuciem wielu z nas. Zachodzące pod tym względem zmiany znajdują odzwierciedlenie w danych meteorologicznych gromadzonych przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej od 1951 r.
Dane dla 12 stacji pomiarowych dostępne dla lat 1951-2018 wskazują na wzrost średniej liczby dni w roku z maksymalną dobową temperaturą przekraczającą 30 st. C. Jednocześnie średnia roczna suma opadów pozostaje niezmienna, oscylując wokół wartości 0,6 metra.
Stały poziom opadów, przy rosnących temperaturach, oznacza jednak znacznie mniejszą możliwość retencji wodnej. Szybki wzrost liczby dni upalnych można zaobserwować od początku dekady lat 90. (wykres 1).
W niepełnej dekadzie 1951-1960 każdego roku było średnio 4,9 dni z maksymalną temperaturą dobową powyżej 30 st. C. Z relatywnym ochłodzeniem mieliśmy do czynienia w latach 19701989, kiedy średnia liczba takich dni nie przekraczała 4. Z kolei w ostatnich trzech dekadach obserwujemy szybki wzrost średniej rocznej liczby dni upalnych. W latach 2010-2018 średnia roczna liczba takich dni wyniosła już 11,9 [1].
Wzrost średnich liczb dni upalnych w Polsce jest zróżnicowany geograficznie. Najmniejsze wzrosty odnotowały miejscowości położone na północy Polski. Największe wzrosty nastąpiły w Polsce Centralnej oraz Południowej. W latach 2010-2018 średnia liczba dni upalnych w Warszawie, powiecie poznańskim oraz w Puławach dochodzi do 15, a we Krakowie nawet do 20.

- Prezentowane dane dotyczą następujących stacji pomiarowych: Dynów (pow. rzeszowski), Kołuda Wielka (pow. inowrocławski), Kórnik (pow. poznański), Kraków – Obserwatorium, Lidzbark Warmiński, Puławy, Pułtusk, Skierniewice, Szczytno, Szepietowo (pow. wysokomazowiecki), Warszawa-Bielany, Wielichowo (pow. grodziski, wielkopolskie).
Kto najbardziej chroni swój rynek przed importem?
Według danych opublikowanych ostatnio przez WTO, najsilniej swój rynek chronią małe kraje karaibskie: Bahamy, na których przeciętny poziom stawek celnych [2] wynosi 18 proc., oraz Belize (17,8 proc.), a także afrykańskie Burundi (również 17,8 proc.). Z drugiej strony, bezcłowy lub niemal bezcłowy dostęp do swych rynków oferują położone na Dalekim Wschodzie specjalne regiony administracyjne Chin (Hongkong i Makao), Singapur i Brunei. W Unii Europejskiej przeciętny poziom stawek celnych wynosi 3 proc. Jest on nieco wyższy niż w Stanach Zjednoczonych (2,3 proc.) i Japonii (2,4 proc.), natomiast niższy niż np. w Chinach (4,8 proc.), Rosji (5,6 proc.) czy – zwłaszcza – w Indiach, w których osiąga wielkość dwucyfrową (11,7 proc.).
Tradycyjnie znacznie intensywniej przed konkurencją ze strony importu chroni się krajowych producentów artykułów rolnych niż wytwórców produktów przemysłowych. W grupie analizowanych największych krajów i ugrupowań prawidłowość ta jest szczególnie widoczna w Japonii, w której przeciętny poziom ochrony celnej jest w przypadku artykułów rolnych ponad dziesięciokrotnie większy niż w odniesieniu do towarów przemysłowych (14 proc. wobec 1,3 proc.) oraz w Indiach, w których rozpiętość jest blisko ośmiokrotna (63 proc. wobec 8,2 proc.). W Unii Europejskiej przeciętny poziom stawek celnych w imporcie rolnym jest trzykrotnie wyższy niż w imporcie przemysłowym (odpowiednio 8,1 proc. i 2,7 proc.), a jeszcze mniejsze jest ich zróżnicowanie w Chinach i Rosji (około dwuipółkrotne) oraz w Stanach Zjednoczonych (mniej niż dwukrotne).
Relatywnie niski przeciętny poziom stawek celnych jest z reguły związany z wysokim odsetkiem importu realizowanego na zasadzie bezcłowej. Import taki stanowi ponad 3/4 ogólnego importu Japonii, około 1/2 importu UE, Stanów Zjednoczonych i Chin, 1/3 importu Rosji, a mniej niż 1/10 importu Indii.
W kontekście amerykańsko-chińskiej wojny handlowej warto zwrócić uwagę na zróżnicowanie poziomu ochrony celnej w tych krajach. Bezpośrednio przez wybuchem konfliktu (dane WTO dla obu krajów dotyczą 2017 r.) średni ważony poziom stawek celnych był w Chinach ponad dwukrotnie wyższy niż w Stanach Zjednoczonych (4,8 proc. wobec 2,3 proc.), w tym w przypadku artykułów rolnych była to różnica trzykrotna (11,8 proc. wobec 3,9 proc.). Odznaczał się znikomy udział bezcłowego importu artykułów rolnych w Chinach (tylko 1,4 proc. w porównaniu z 38,9 proc. w Stanach Zjednoczonych), podczas gdy odsetek bezcłowego importu towarów przemysłowych był w obu krajach zbliżony (odpowiednio 50,5 proc. i 53,3 proc.).

2. Stawki KNU ważone strukturą importu na poziomie 6-cyfrowym nomenklatury HS, https://www.wto.org/english/res_e/publications_e/world_tariff_profiles19_e.htm [dostęp: 9.07.2019].
Kradzieże w handlu detalicznym
Z raportu pt. Retail Security in Europe. Going beyond Shrinkage przygotowanego przez firmy Crime&tech i Checkpoint Systems wynika, że straty z tytułu kradzieży poniesione w 2017 r. przez europejskie sieci detaliczne szacuje się na 49 mld EUR, co stanowi 2,05 proc. ich rocznego obrotu [3]. W Polsce sięgnęły one 1,7 mld EUR (wzrost o 0,19 proc. w porównaniu z 2016 r.), stanowiąc około 1,1 proc. obrotów detalicznych.
W krajach europejskich największe straty w wyniku kradzieży towarów odnotowały sklepy spożywcze (2,0 proc. rocznego obrotu) i odzieżowe (1,4 proc.), a najmniejsze sklepy z elektroniką (0,4 proc.), kosmetykami (0,5 proc.) i sprzętem sportowym (0,7 proc.). Także w Polsce najwięcej kradzieży przypada na sklepy spożywcze oraz markety typu cash & carry, a na kolejnych miejscach znajdują się domy handlowe oraz stacje benzynowe.
Do najczęściej wykorzystywanych środków zabezpieczających przed kradzieżami w sklepach należą: telewizja przemysłowa (używana przez 80 proc. badanych firm) oraz zabezpieczenia EAS (Electronic Article Surveillance) i systemy alarmowe firm zewnętrznych (70 proc.). Dla zwiększenia efektywności ochrony, ponad 25 proc. przedsiębiorstw łączy zabezpieczenia EAS i telewizję przemysłową. Zabezpieczenia techniką RFID (Radio–frequency identification) są rzadko wykorzystywane ze względu na ich wysoki koszt.
Zdaniem ekspertów Polskiego Instytutu Ekonomicznego, w związku z coraz trudniejszymi warunkami funkcjonowania handlu detalicznego (rosnące koszty, niski poziom marż, nasilająca się konkurencja) przedsiębiorstwa zmuszone będą do wykorzystywania coraz bardziej nowoczesnych technologii w walce z kradzieżami. Firma Walmart, w związku z wysokim poziomem strat wynikających z kradzieży, wprowadziła w sklepach system kamer wyposażonych w sztuczną inteligencję. Dzięki temu znacznie wzrosła wykrywalność prób kradzieży ze strony klientów oraz personelu sklepu [4].
Warto podkreślić, że w Polsce w 2018 r. Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu wykroczeń, ustalając granicę między kradzieżą (będącą przestępstwem, za które grozi nawet 5 lat więzienia) i wykroczeniem na poziomie 500 PLN, oraz wprowadził elektroniczny rejestr sprawców wykroczeń przeciwko mieniu, osób podejrzanych o popełnienie takich wykroczeń, obwinionych i ukaranych [5]. Rejestr powinien służyć policji, prokuraturze i sądom do tego, by sprytni, „zawodowi” złodzieje, popełniający „drobne” kradzieże w różnych miastach, nie odpowiadali za pojedyncze wykroczenia, lecz zsumowane przestępstwo. Na razie jest jeszcze za wcześnie, aby ocenić efekty wprowadzonych zmian.
3. https://checkpointsystems.com/retailsecurityineurope/ [dostęp: 09.07.2019].
4. https://cyfrowa.rp.pl/technologie/35125-siec-walmart-znalazla-skuteczny-sposob-na-zlodziei [dostęp: 04.07.2019].
5. Ustawa o zmianie ustawy – Kodeks wykroczeń oraz niektórych innych ustaw. Uchwalony na pos. nr 69 dnia 04.10.2018.
Jak ceny paliw na rynku światowym wpływają na ceny w Polsce?
Każdy, kto interesuje się rynkiem surowców, mógł zauważyć, jak ważne miejsce w notowaniach światowych zajmuje ropa naftowa oraz jej cena za baryłkę. Faktycznie, ceny ropy naftowej wpływają na liczne obszary gospodarki: od sektora energetycznego po transport, a w szczególności – na ceny paliw.
Jednym z indeksów pokazujących taką zmianę cen paliw jest „indeks HWWI cen światowych paliw”. Ten wskaźnik hamburskiego Instytutu Gospodarki Światowej, przeliczony z dolara amerykańskiego na polskiego złotego, może służyć do sprawdzania, czy i w jaki sposób zmiany cen paliw wpływają na inflację konsumpcyjną, czyli wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych.
Wzrost cen paliw (z miesięcznym opóźnieniem) dodatnio wpływa na inflację. Oznacza to, że wyższa cena paliw na światowym rynku w danym miesiącu ma w pewnym stopniu przełożenie na to, jak kształtują się ceny w Polsce w następnym miesiącu. Zmienność cen paliw wyjaśnia wprawdzie ok. 10,5 proc. zmienności stopy wzrostu inflacji konsumpcyjnej, ale zależność ta jest istotna.
Nie wszystkie ceny muszą jednak rosnąć. Wyliczany przez GUS wskaźnik jest bowiem średnią ważoną cen towarów i usług nabywanych przez przeciętne gospodarstwo domowe.
Oznacza to, że ceny w niektórych obszarach mogą być dotknięte słabiej (np. zdrowie), inne silniej (np. transport), a jeszcze inne nie odczują żadnej zmiany.

Innowacje kluczem do realizacji celów klimatycznych
Agencja Moody’s w swym raporcie pt. The Economic Implications of Climate Change stwierdziła, że jeśli udałoby się powstrzymać globalne ocieplenie na poziomie 1,5 ̊C, to wówczas w 2100 r. straty spowodowane przez zmiany klimatyczne wyniosą 54 bln USD. Jeśli jednak temperatura wzrośnie o 2 ̊C, to wyniosą one 69 bln USD [6]. Tymczasem obecnie realizowane polityki nie pozwolą nawet na takie ograniczenie wzrostu globalnego ocieplenia. Warunkiem zapobieżenia klimatycznej katastrofie jest przyspieszenie rozwoju energetyki odnawialnej i szerokie zastosowanie innowacji w energetyce, która odpowiada za 2/3 emisji gazów cieplarnianych.
Według raportu organizacji IRENA pt. Climate Change and Renewable Energy, szczególne znaczenie mają trzy trendy innowacyjne zapewniające elastyczność systemów energetycznych i poprawę efektywności energetycznej: decentralizacja, cyfryzacja i elektryfikacja [7].
Decentralizacja (rozproszone wytwarzanie energii, np. przez instalacje fotowoltaiczne na dachach domów) zapewnia większą efektywność (mniejsze straty podczas przesyłu energii), mniejsze emisje gazów cieplarnianych i innych zanieczyszczeń, a także większe bezpieczeństwo energetyczne. Ewentualne awarie u producentów energii lub uszkodzenia sieci energetycznej pozbawiają możliwości korzystania z energii elektrycznej mniejszą liczbę jej odbiorców niż w przypadku scentralizowanej produkcji energii.
Z kolei rosnące znaczenie cyfryzacji wynika z zaawansowanych procesów decentralizacji i elektryfikacji. Cyfryzacja pełni szczególną rolę w rozproszonej energetyce dzięki możliwości wykorzystania dużej ilości danych i optymalizacji systemu złożonego z wielu małych jednostek wytwarzania energii. Ułatwia pozyskanie wartościowych danych dotyczących zachowań konsumentów, umożliwiając operatorom sieci lepsze planowanie zapotrzebowania na energię. Zastosowanie technologii cyfrowego monitorowania i kontroli (czyli tzw. „smart technologii”) w systemach wytwarzania i przesyłu energii elektrycznej jest istotnym trendem już od kilku dziesięcioleci. Szersze zastosowanie inteligentnych liczników zużycia energii elektrycznej i Internetu Rzeczy oraz sztucznej inteligencji wykorzystującej duże ilości danych stworzy możliwość oferowania nowych usług.
Warunkiem zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych jest też zwiększenie udziału energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii. Istnieją możliwości większego jej zastosowania w ogrzewaniu budynków (np. pompy ciepła) i w transporcie (w 2050 r. ponad połowę użytkowanych samochodów osobowych mają stanowić samochody elektryczne). Wzrostowi zużycia energii elektrycznej sprzyja szybki spadek kosztów jej magazynowania. W latach 2010-2018 koszt magazynowania energii w akumulatorach litowo-jonowych zmniejszył się sześciokrotnie [8].
6. https://www.moodysanalytics.com/-/media/article/2019/economic-implications-of-climate-change.pdf [dostęp: 09.07.2019].
7. https://www.irena.org/publications/2019/Jun/Climate–change-and-renewable-energy [dostęp: 09.07.2019].
8. https://www.moodysanalytics.com/-/media/article/ 2019/economic-implications-of-climate-change.pdf [dostęp: 09.07.2019].

