Tygodnik Gospodarczy 37/2020, 17 września 2020 r.

Opublikowano: 17/09/2020

Spis treści

Inflacja w 2021 r. lekko powyżej celu NBP

Pandemia koronawirusa spowodowała masowe rewizje w dół prognoz inflacji na 2021 r. Wśród analityków pojawiły się obawy o długotrwały spadek CPI poniżej dolnej granicy celu NBP – 1,5 proc. r/r. Uważamy, że w warunkach szybszego odbicia aktywności gospodarczej w III kw. oraz skutecznego utrzymania zatrudnienia taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Prognozujemy, że CPI w 2021 r. kształtować się będzie średnio na poziomie 2,6 proc. r/r. Inflacja osiągnie minimum w I kw. – ok. 1,7 proc. r/r. Następnie przez pozostałą część roku oscylować będzie w przedziale 2,5-3,1 proc. r/r.

Prognozy niskiej inflacji w 2021 r. były argumentowane ryzykiem gwałtownego pogorszenia sytuacji na rynku pracy, które w największym stopniu miało dotknąć ceny usług. Dziś wiemy, że działania podjęte w ramach tarcz antykryzysowych pozwoliły odsunąć to zagrożenie. Prognozujemy, że stopa bezrobocia na koniec 2020 r. wzrośnie do około 7 proc. Co więcej, badania przedsiębiorstw prowadzone przez PIE wskazują, że silniejszy wzrost cen może nadal występować w przypadku usług medycznych czy rekreacyjnych (patrz: Wysoki wzrost cen usług zdrowotnych w trakcie pandemii).

Poza czynnikami popytowymi inflację podniosą również zmiany podatkowe. Największe zmiany wywoła wprowadzenie opłaty mocowej dla energii elektrycznej oraz podatku cukrowego. Najprawdopodobniej nie unikniemy też podwyżek opłat samorządowych związanych np. z podatkiem od nieruchomości czy za posiadanie zwierząt (np. psa). Będą one odpowiedzią na pogorszenie sytuacji finansowej samorządów (patrz: Rosną ceny usług komunalnych).

Wszystkie wymienione obciążenia pojawią się wraz z początkiem roku. W jego dalszej części możemy spodziewać się podwyżek opłat ze strony banków i ubezpieczycieli. To konsekwencja niskich stóp procentowych oraz większego ryzyka zdrowotnego w ubezpieczeniach.

Na wzrost inflacji oddziaływać będą również globalne cen ropy. Amerykańska Agencja ds. Energii (EIA) prognozuje, że koszt baryłki typu Brent wzrośnie w 2021 r. z 40 USD do 49 USD. Materializacja takiego scenariusza oznacza prawie 10 proc. wzrost dynamiki cen paliw w II kw. oraz jej stabilizację wokół 3-3,5 proc r/r w drugiej połowie roku.

Największym ryzykiem obarczone są obecnie prognozy ceny żywności. Pandemia wywołała problemy z mobilnością pracowników sezonowych w Europie. Może mieć też przełożenie na zbiory w Ameryce Południowej czy Afryce. Analiza przepływów handlowych nie wskazuje na istotne efekty inflacyjne tych zmian w najbliższym okresie (patrz: Czy pandemia grozi wzrostem cen żywności?). W dalszej perspektywie bilans ryzyka przemawia za wyższym wzrostem cen – obok wymienionych problemów zagrożeniem jest częstsze występowanie susz w stosunku do ubiegłych lat oraz rozprzestrzenienie się afrykańskiego pomoru świń (ASF) na Niemcy. Drugi z wymienionych czynników na początku roku będzie obniżać ceny wieprzowiny, ale w drugiej połowie 2021 r. może prowadzić do ich znacznego wzrostu. Tym samym uważamy, że całkowita dynamika cen żywności będzie wyższa w drugiej połowie 2021 r.

Czy wyższa inflacja będzie zjawiskiem negatywnym? Z perspektywy gospodarstw domowych oznacza mniejszą siłę nabywczą wynagrodzeń i spadek wartości oszczędności. Jest to jednak stosunkowo mały koszt zważywszy, że w przypadku braku działań osłonowych czy obniżek stóp procentowych alternatywą był wzrost długoterminowego bezrobocia. To generowałoby znacznie większe problemy społeczne.

Wysoki wzrost cen usług zdrowotnych w trakcie pandemii

Według danych GUS, od maja br. wystąpiło zdecydowane przyspieszenie wzrostu cen usług konsumpcyjnych, podnosząc ogólny wskaźnik inflacji. Ceny usług rosną szybciej niż ceny towarów. Od maja do lipca wzrost cen usług przekraczał 7 proc., podczas gdy towarów utrzymywał się na poziomie poniżej 2 proc. w stosunku do analogicznych miesięcy 2019 r. W sierpniu 2020 r., w stosunku do sierpnia 2019 r., ceny usług wzrosły o 6,6 proc., a towarów o 1,5 proc. Najwyższą dynamikę wzrostu cen odnotowano w przypadku następujących usług: wywóz śmieci (o 50,5 proc.), finansowych i świadczonych przez banki (42,9 proc.), fryzjerskich, kosmetycznych i pielęgnacyjnych (13,5 proc.) oraz opieki społecznej (12,4 proc.).

Zwraca uwagę wysoki wzrost cen niektórych towarów i usług związanych ze zdrowiem. Według GUS, w segmencie zdrowia w sierpniu 2020 r., w porównaniu z analogicznym miesiącem 2019 r., najbardziej wzrosły ceny usług stomatologicznych (14,5 proc.) i lekarskich (9,3 proc.) (wykres 2) [1]. Według danych Eurostatu, wzrost cen usług stomatologicznych i lekarskich w Polsce był jednym z najwyższych w Europie. W lipcu wyższe wzrosty zanotowano jedynie na Litwie (15,3 proc. stomatologiczne; 12,2 proc. lekarskie) [2]. W mniejszym stopniu zdrożały wyroby farmaceutyczne (3,5 proc.), usługi szpitalne i sanatoryjne (3,3 proc.) oraz urządzenia i sprzęt terapeutyczny (2,1 proc.).

Wysoka dynamika cen usług lekarskich i stomatologicznych wynikała ze wzrostu kosztów związanych z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa sanitarnego pracownikom i pacjentom, a także z chęci, choćby częściowej, rekompensaty strat związanych z czasowym brakiem możliwości świadczenia tych usług podczas zamrożenia gospodarki. Wysoki wzrost cen tych usług jest jednak niepokojący, bowiem może ograniczać dostęp do nich osobom z niższych grup dochodowych. Według ekspertów PIE, w kolejnych miesiącach dynamika wzrostu cen usług medycznych powinna wyhamować, jeśli znacząco nie zwiększy się liczba zachorowań na COVID-19.

  1. GUS (2020), Wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych w sierpniu 2020 r., https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ ceny-handel/wskazniki-cen/wskazniki-cen-towarow-i-uslug -konsumpcyjnych-w-sierpniu-2020-roku,2,106.html [dostęp: 15.09.2020].
  2. https://ec.europa.eu/eurostat/web/hicp/data/database [dostęp: 11.09.2020].

Rosną ceny usług komunalnych

W 2020 r. wszyscy zapłacimy więcej za wywóz śmieci i nieczystości. Planowana wartość dochodów gmin i miast na prawach powiatu (wliczając w to związki gmin) na pokrycie kosztów zagospodarowania odpadów komunalnych i kosztów funkcjonowania systemu gospodarowania odpadami wzrośnie o 2,8 mld PLN [3]. O Ile w 2019 r. gminy planowały związane z tym dochody na poziomie 6,7 mld PLN, to w 2020 r. kwota ta wzrośnie do 9,5 mld PLN. Wzrost kosztów tego typu usług komunalnych wynika z kilku przyczyn, do których należą między innymi wyższe ceny oferowane przez firmy wybierane w gminnych przetargach (co częściowo wynika z wyższych kosztów pracy), niski poziom konkurencji między firmami składającymi oferty, wyższe stawki opłat za gospodarowanie odpadami, a także nieprawidłowa segregacja śmieci przez mieszkańców.

Zaplanowany na ten rok wzrost dochodów z tytułu odprowadzania nieczystości oznacza, że z roku na rok na poziomie zagregowanym cena tego typu usługi wzrośnie o 42 proc. Gdyby zaplanowane dochody gmin w tym zakresie porównać do liczby mieszkańców, to okazałoby się, że w przeliczeniu na jednego mieszkańca najwyższe ceny będzie można zaobserwować w gminach województwa mazowieckiego, w których koszty te oscylowałyby wokół wartości 300-400 PLN rocznie w przeliczeniu na jednego mieszkańca.

Wyższe koszty wywozu nieczystości w 2020 r. oraz zapewne w 2021 r. prawdopodobnie związane będą również z wyższymi stawkami opłat i podatków lokalnych. Maksymalne wartości stawek, które gmina pobiera np. w formie podatku od nieruchomości, podatku od środków transportowych czy opłaty targowej, określa rozporządzenie ministra finansów [4]. W 2021 r. maksymalne wartości stawek podatkowych mają wzrosnąć o ok. 3,9 proc., co odpowiada wartości wskaźnika cen i usług konsumpcyjnych za pierwsze półrocze tego roku. O ile gminy mogą ustalić faktycznie obowiązujące na ich terenie wysokości podatków i opłat lokalnych na poziomie niższym niż stawki maksymalne, o tyle rozwiązanie takie wydaje się mało prawdopodobne w sytuacji ich topniejących dochodów. W pierwszych dwóch kwartałach tego roku polskie gminy i miasta na prawach powiatu uzyskały mniejsze dochody z tytułu udziału w podatku od osób fizycznych oraz udziału w podatku od osób prawnych. W porównaniu do pierwszego półrocza zeszłego roku wykonane dochody z tytułu udziału w podatku PIT były o 1,5 mld PLN mniejsze niż w analogicznym okresie roku poprzedniego, zaś dochody z tytułu udziału w podatku CIT mniejsze o 34,4 mln PLN. Wszystko to oznacza, że wzrost stawek podatków i opłat lokalnych może być nieunikniony.

3. Dane opracowane na podstawie sprawozdań budżetowych Rb27s.
4. http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WMP20200000673 [dostęp: 15.09.2020].

Czy pandemia grozi wzrostem cen żywności?

Na początku pandemii występowały okresowe braki niektórych produktów na półkach sklepowych, ale wynikało to bardziej z zachowania konsumentów niż ze stanu podaży żywności. Pandemia była jednak wyzwaniem dla producentów. Załamanie popytu w wyniku zamknięcia szkół i restauracji zmusiło wytwórców do utylizacji części produkcji rolno-spożywczej [5]. W USA, ze względu na kwarantanny pracowników zarażonych COVID-19, zamykano zakłady mięsne, co doprowadziło do chwilowego niedoboru mięsa i wzrostu cen na tym rynku [6]. Wprowadzone środki zaradcze (m.in. zwolnienia z części restrykcji, organizacja specjalnych przewozów) zapobiegły jednak brakom pracowników sezonowych, a importerom skutecznie udawało się zastępować dostawców, którzy napotkali na problemy produkcyjne w związku z pandemią [7].

Jak dotąd udało się zapobiec załamaniu w handlu produktami rolno-spożywczymi w czasie pandemii [8]. W trakcie kryzysu lat 2008-2009 33 państwa wprowadziły ograniczenia eksportowe na znaczną skalę. W tym roku zaś na taki krok zdecydowały się 22 państwa (zakaz eksportu obowiązuje obecnie tylko w Kirgistanie) [9]. Część państw, zwłaszcza rozwijających się, uruchomiła rezerwy strategiczne i kontrolę cen na własnych rynkach [10]. Na tych rynkach skutki pandemii obniżyły bezpieczeństwo żywnościowe [11].

Mimo wyzwań związanych z pandemią, ceny na rynkach międzynarodowych rosły powoli – indeks cen żywności FAO w okresie marzec-sierpień br. wzrósł o 1 pkt. i o 2 pkt. w stosunku do 2019 r. Największe wzrosty r/r odnotowano w indeksach olejów roślinnych (+15 pkt.) i zbóż (+5 pkt.). Wszystkie indeksy cen FAO (poza wyrobami mleczarskimi) utrzymują się na poziomie niższym niż średnia cen z lat 2014-2016 [12]. Ponadto. prognozy FAO dotyczące produkcji zbóż wskazują na kolejny rekordowy rok pod tym względem (wzrost o 1 proc. w stosunku do 2019 r.) [13].

Wciąż istnieje ryzyko wzrostu cen artykułów spożywczych. Dla producentów głównym zagrożeniem pozostanie dylemat opłacalności wytwarzania. Gdyby doszło do ponownego zamknięcia szkół i restauracji, mogłoby to spowodować trwałą redukcję mocy wytwórczych, np. przez redukcję liczebności stad czy sprzedaż ziemi uprawnej. To doprowadziłoby do wzrostu cen w kolejnych latach [14]. Innym zagrożeniem są zmiany klimatu, które prowadzą do zwiększenia częstotliwości występowania ekstremalnych warunków pogodowych (m.in. susze [15], powodzie, pożary) i wpływają na uprawy. Zdarzają się również okolicznościowe problemy poszczególnych sektorów, np. skażenie produktów danego producenta czy wstrzymanie importu z danego państwa, co wpływa na wahania cen (np. w związku z wykryciem przypadku afrykańskiego pomoru świń w Niemczech, Chiny zakazały importu wieprzowiny z całych Niemiec [16]). To może spowodować wzrost podaży tego mięsa na rynku europejskim, a w konsekwencji spadek cen i pogorszenie sytuacji finansowej polskich hodowców trzody chlewnej. Z kolei ceny polskich jabłek wiosną osiągnęły rekordowe poziomy w związku z niewielkimi zapasami w chłodniach w Europie oraz obawami przed importem jabłek z Włoch.

5. https://www.marketwatch.com/story/coronavirus-pandemic-shows-the-us-food-supply-chain-is-due-for -an-upgrade-experts-say-2020-04-17 [dostęp: 14.09.2020].
6. https://www.bls.gov/opub/mlr/2020/article/ the-impact-of-the-covid-19-pandemic-on-food-price-indexes-and-data-collection.htm [dostęp: 14.09.2020].
7. http://www.oecd.org/coronavirus/policy-responses/food-supply-chains -and-covid-19-impacts-and-policy -lessons-71b57aea/ [dostęp: 14.09.2020].
8. http://www.fao.org/news/story/en/item/1307183/icode/ [dostęp: 14.09.2020].
9. https://public.tableau.com/profile/laborde6680#!/vizhome/ExportRestrictionsTracker/FoodExportRestrictionsTracker [dostęp: 14.09.2020].
10. http://www.fao.org/giews/food-prices/food-policies/ detail/en/c/1275103/ [dostęp: 14.09.2020].

e-commerce w czasie pandemii a ceny

Wzrost e-commerce, obserwowany szczególnie w miesiącach lockdownu, może mieć wpływ na wskaźnik zmiany cen w całej gospodarce. Większy odsetek zakupów przez internet wpływa na ogólny poziom cen przez zwiększenie konkurencji, co daje konsumentom większy wybór towarów, a także przyczynia się do wyrównywania cen między poszczególnymi regionami kraju [17].

Ograniczenia związane z przeciwdziałaniem pandemii koronawirusa gwałtownie przyspieszyły rozwój e-commerce w Polsce. W ciągu dwóch miesięcy, między lutym a kwietniem, jego udział w całkowitej sprzedaży detalicznej wzrósł z 5,6 proc. do 11,9 proc. [18]. Z kolei badania prowadzone przez PIE i PFR wskazują, że 28 proc. ankietowanych konsumentów w okresie pandemii kupowało przez internet częściej niż w poprzedzającym ją okresie.

Największy wzrost udziału handlu online zanotowano w takich grupach towarów, jak tekstylia, odzież i obuwie (z 17,4 proc. do 61,3 proc. sprzedaży), meble, RTV, AGD (9,6 proc. do 28,6 proc) oraz prasa, książki i pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach (z 17 proc do 39,9 proc). Jednocześnie warto zauważyć, że były to te grupy towarowe, które już przed pandemią (w styczniu i lutym 2020 r.) miały najwyższy udział sprzedaży przez internet, a ponadto są to grupy, w których zmiany cen są w ostatnim okresie niewielkie (wyposażenie mieszkania – 0,9 proc. w skali roku) lub ujemne (-1,9 proc. w kategorii odzież i obuwie). Jedynie w przypadku produktów w trzeciej kategorii, takich jak książki czy prasa, ceny rosły szybciej niż przeciętnie w całej gospodarce.

Patrząc na wykres zmian cen w poszczególnych kategoriach produktów oraz dynamikę sprzedaży przez internet w tych samych kategoriach, widać, że dla niektórych kategorii korelacja jest wysoka i pozytywna (czyli wyższa dynamika sprzedaży przez internet zbiegała się w czasie z wyższą dynamiką zmian cen). Można więc postawić hipotezę, że w sytuacji gwałtownego przestawienia się na e-commerce, konsumenci byli bardziej skłonni do ponoszenia wyższych kosztów takich zakupów. Do podobnych wniosków może prowadzić analiza wyników badań ankietowych prowadzonych już w czasie lockdownu, w których respondenci wskazywali całodobową dostępność i brak konieczności wychodzenia z domu jako główne zalety zakupów przez internet, na dalszym miejscu stawiając niskie ceny [19].

W perspektywie 2021 r. wydaje się, że rozwój e-commerce będzie miał ograniczony i raczej stabilizujący wpływ na wskaźnik inflacji. Przede wszystkim już obecnie wysokie tempo wzrostu cen wynika w większej mierze ze zmian cen w usługach, a nie towarach, a te w mniejszym stopniu sprzedawane są online. Dodatkowo zadziałać może drugi ze wspomnianych powyżej efektów, tj. wyrównanie cen między regionami Polski. Efekt ten ponownie w większym stopniu dotyczy towarów niż usług, jednak jego znaczenie w przyszłości może być istotne. W ostatnich pięciu latach różnice w indeksie cen pomiędzy poszczególnymi województwami sięgnęły 3,5 pkt. proc., a nowoczesne technologie, w tym te wdrożone w trakcie pandemii, pozwalają na zdalne dostarczanie coraz szerszego wachlarza usług i tym samym mogą doprowadzić do wyrównywania ich cen pomiędzy regionami.

17. „Tygodnik Gospodarczy PIE”, nr 28/2019.
18. Dane Głównego Urzędu Statystycznego.
19. Gemius (2020), E-commerce w Polsce 2020. Gemius dla e-Commerce Polska, https://www.gemius.pl/ wszystkie-artykuly-aktualnosci/e-commerce-w -polsce-2020.html [dostęp: 16.09.2020].

Oczekiwania inflacyjne a zachowania konsumentów

Oczekiwany poziom inflacji postrzegany jest przez konsumentów przez pryzmat określonych dóbr i usług. Według analiz [20] wykorzystujących dane z Polski są to głównie: żywność i napoje bezalkoholowe, odzież i obuwie oraz użytkowanie mieszkania i nośniki energii. W dłuższej perspektywie czasowej konsumenci zwracają większą uwagę na koszty transportu. Bardzo silny okazuje się również wpływ dóbr związanych z wyposażeniem mieszkania i prowadzeniem gospodarstwa domowego, a umiarkowany – wpływ dóbr i usług związanych z rekreacją i kulturą. W okresie dodatniej inflacji konsumenci prawidłowo oceniają wpływ cen żywności i napojów bezalkoholowych oraz użytkowania mieszkania i nośników energii na poziom wzrostu cen (postrzegana wartość zbliżona do faktycznego wskaźnika). Wpływ cen odzieży i obuwia, elementów wyposażenia mieszkania oraz kosztów prowadzenia gospodarstwa domowego jest często przeszacowywany przez konsumentów, a wpływ cen transportu – niedoszacowywany. Badania [21] wskazują również silniejszą reakcję na wzrost inflacji niż na jej spadek oraz ignorowanie relatywnie małych zmian stopy inflacji, co sugeruje nieracjonalność kształtowania oczekiwań inflacyjnych na poziomie indywidualnym. Według innych badań [22], konsumenci negatywnie oceniający m.in. poziom dochodów czy sytuację na rynku pracy częściej przeszacowują oczekiwany poziom inflacji.

Postrzeganie aktualnego i przyszłego poziomu cen przez konsumentów może wpływać na strukturę wydatków. Obawa przed gwałtownym wzrostem cen może skłaniać konsumentów do zwiększonych zakupów dóbr, których postrzegana cena znajduje się na relatywnie niskim poziomie. Dzięki temu mogą uniknąć potencjalnie wyższej postrzeganej ceny w przyszłości. Zjawisko to pogłębia samonapędzającą się spiralę wzrostu cen, wpływając na nieracjonalny poziom konsumpcji. W ankiecie badającej poziom wydatków konsumentów (badanie przeprowadzone przez IBRiS w dniach 15-17 lipca na próbie losowej 1053 osób), 50 proc. respondentów deklarowało wzrost wydatków na żywność i napoje bezalkoholowe, co oprócz spodziewanych braków w zaopatrzeniu, mogło wiązać się z obawą o nagły wzrostu cen w przyszłości. Odpowiednio: 48 proc., 45 proc. i 40 proc. respondentów deklarowało z kolei zmniejszenie wydatków na rekreację, kulturę i podróże oraz na restauracje i hotele. Ceny powyższych usług mogły być przejściowo postrzegane jako malejące, więc ich konsumpcja mogła zostać odłożona w czasie. Na poziom wydatków może również wpływać sposób komunikowania inflacji. Niesprecyzowany komunikat dotyczący oczekiwanego wzrostu cen ogółu dóbr niekoniecznie przełoży się na spodziewaną zmianę cen poszczególnych produktów, istotnych z punktu widzenia indywidualnych potrzeb konsumenta, co nie spowoduje zmian w jego dotychczasowym planie wydatkowym [23].

20. Stanisławska, E. (2019), Consumers’ perception of inflation in inflationary and deflationary environment, https://www.nbp.pl/publikacje/materialy_i_studia/ 301_en.pdf [dostęp: 15.09.2020].
21. Tamże.
22. Ehrmann, M., i in. (2017), Consumers’ Attitudes and Their Inflation Expectations, https://www.ijcb.org/journal/ ijcb17q0a6.pdf [dostęp: 15.09.2020].
23. Stanisławska, E., Premik, F. (2017), The impact of inflation expectations on Polish consumers’ spending and saving, https://www.nbp.pl/publikacje/materialy_i_studia/ 255_en.pdf [dostęp: 15.09.2020].