Tygodnik Gospodarczy 50/2022, 15 grudnia 2022 r.
Opublikowano: 15/12/2022
Spis treści
Nagłe ochłodzenie zwiększyło zużycie i ceny energii
o 58 proc. r/r wzrosły średnio ceny energii elektrycznej na rynku dnia następnego w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii w grudniu 2022 r.
o 23 proc. spadła produkcja energii elektrycznej z wiatru w grudniu 2022 r. w Wielkiej Brytanii względem średniej z analogicznego okresu w latach 2018-2022
66-67 proc. wyniósł w grudniu 2022 r. udział paliw kopalnych w miksie energetycznym Niemiec i Wielkiej Brytanii w porównaniu do 42-44 proc. w poprzednich miesiącach 2022 r.
Europę ogarnęły mrozy, a ceny energii elektrycznej wzrosły do najwyższych poziomów od sierpnia. Temperatury w drugim tygodniu grudnia w znacznej części zachodniej i środkowej Europy, w tym Wielkiej Brytanii, były o 5°C niższe od wartości typowych dla tej pory roku. Problemy energetyki jądrowej i brak wiatru zmusiły europejskie gospodarki do zwiększenia zużycia paliw kopalnych, a sytuację w godzinach szczytu ratował import energii elektrycznej z sąsiednich krajów. Tymczasem przyszły okres grzewczy może być jeszcze bardziej wymagający.
Średnie ceny energii elektrycznej w grudniu 2022 r. w największych gospodarkach Europy wzrosły średnio o blisko 60 proc. r/r. Ceny na rynku dnia następnego w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii wynosiły ok. 450-475 EUR/MWh. W Skandynawii wyraźnie przekroczyły 400 EUR/MWh – najwięcej od rekordowych wartości z przełomu sierpnia i września 2022 r. Cena energii elektrycznej w Wielkiej Brytanii w szczytowych momentach rosła do 3 tys. EUR/MWh. Brytyjski operator sieci energetycznej płacił nawet 7 tys. EUR/MWh za podtrzymanie pracy elektrowni gazowo-parowej Rye House, czyli 100 razy więcej niż przed kryzysem. Tymczasem ceny w Polsce są relatywnie niskie i wynoszą ok. 200 EUR/MWh.
Produkcja energii elektrycznej z wiatru w pierwszych dwóch tygodniach grudnia w Wielkiej Brytanii spadła o 23 proc. względem średniej z lat 2018-2021. Udział gazu i węgla w produkcji energii elektrycznej w Wielkiej Brytanii i Niemczech sięgnął 66-67 proc. wobec 42-44 proc. w poprzednich miesiącach 2022 r. Tymczasem surowce były najdroższe od początku października 2022 r. – cena gazu na rynku terminowym TTF w drugim tygodniu grudnia wzrosła do 140 EUR/MWh, a węgla w porcie Newcastle do prawie 50 EUR/MWh. We Francji i krajach nordyckich trwają remonty reaktorów jądrowych, co ogranicza podaż energii elektrycznej. Sytuacja będzie się poprawiać wraz ze wznawianiem pracy przez elektrownie atomowe.
Europejskie gospodarki ratowała wymiana energii elektrycznej między krajami. Francja importowała łącznie nawet 9-12 GW z Niemiec, Belgii, Szwajcarii, Włoch i Hiszpanii, wyeksportowała natomiast prawie 2 GW do Wielkiej Brytanii. Import w brytyjskim miksie energetycznym w godzinach szczytu w drugim tygodniu grudnia stanowił 10-15 proc., czyli dwukrotnie więcej niż średnio w całym roku. Współpraca międzynarodowa obok redukcji zużycia była wskazywana jako jeden z kluczowych elementów łagodzenia skutków kryzysu energetycznego w prognozach ENTSO-E i ENTSO-G. Europa przeszła pierwszy poważny test w obecnym sezonie grzewczym, ale musi być gotowa na kolejne.

Maciej Miniszewski
Kolejne sankcyjne uderzenia w Rosję
ok. 25 proc. eksportu rosyjskiej ropy zostało objęte embargiem
200 osób i podmiotów ma objąć dziewiąty pakiet sankcyjny UE
o 25 USD jest obecnie tańsza rosyjska ropa Urals od ropy Brent
Komisja Europejska zaproponowała dziewiąty pakiet sankcji wymierzonych w Rosję, który ma objąć 200 osób i podmiotów związanych z rosyjską inwazją na Ukrainę. Wśród propozycji podmiotów objętych sankcjami znalazły się m.in. 3 rosyjskie banki, 4 kanały telewizyjne oraz kilka firm zbrojeniowych. Firmy te nie będą mogły handlować z przedsiębiorstwami unijnymi, a ich majątek zostanie zamrożony. W przypadku stacji telewizyjnych oznacza to zakaz nadawania, a w przypadku banków – zakaz wydany podmiotom europejskim prowadzenia jakichkolwiek transakcji z firmami objętymi sankcjami. Dziewiąty pakiet sankcyjny ma zawierać również zakaz inwestycji w rosyjskie górnictwo i energetykę. Oprócz sankcji wymierzonych w konkretne podmioty, pakiet zawiera embargo eksportowe na towary, które mogą być przydatne rosyjskiemu wojsku: drony, niektóre chemikalia i elektronikę o potencjalnym zastosowaniu militarnym. Dziewiąty pakiet, ze względu na swój ograniczony zakres, nie będzie stanowił poważnego uderzenia w rosyjską gospodarkę, a mimo to budzi kontrowersje wśród niektórych państw członkowskich.
Dużo poważniejsze konsekwencje dla rosyjskiej gospodarki może mieć embargo na import drogą morską ropy do państw UE, które weszło w życie 5 grudnia. Najwięksi dotychczasowi odbiorcy rosyjskiej ropy rurociągowej, czyli Niemcy i Polska, ogłosili ponadto, że całkowicie wstrzymają import tego surowca. Kroki te zmuszają Rosję do ograniczenia lub przekierowania około 25 proc. eksportu. Jednocześnie państwa UE i G7 wprowadziły mechanizm pułapu cenowego na rosyjską ropę i surowce pochodne transportowane drogą morską do krajów trzecich. Od teraz podmioty zarejestrowane w krajach reprezentujących 46 proc. światowego PKB nie będą mogły importować z Rosji ropy drożej niż w cenie 60 USD za baryłkę oraz 5 proc. poniżej średniej ceny rynkowej. Spedytorzy i ubezpieczyciele transportu morskiego zarejestrowani w UE nie będą mogli także brać udziału w transporcie rosyjskiej ropy do państw trzecich przy zakupie po cenie wyższej od ustalonego limitu. To dotkliwe, ponieważ firmy z UE są właścicielami około 40 proc. światowych statków transportowych, a przedsiębiorstwa z państw G7 ubezpieczały większość przewozów rosyjskiej ropy. W odpowiedzi Kreml zapowiedział, że całkowicie wstrzyma eksport do krajów, które będą stosować pułap cenowy.
Pułap 60 USD jest obecnie wyższy niż ceny ropy Urals na rynku bieżącym. Wynika to w dużej mierze ze spadku ceny sprzedaży rosyjskiej ropy na skutek podwyższenia cen ubezpieczenia i antycypowania przez rynek wprowadzenia pułapu cenowego. Jeżeli obostrzenie będzie funkcjonować poprawnie, to posunięcie ma szansę znacznie zmniejszyć przychody Federacji Rosyjskiej, która od lat finansowała ponad połowę swojego budżetu dochodami ze sprzedaży paliw kopalnych, bez jednoczesnego wywołania znacznego wzrostu cen na rynkach, co miało miejsce po wprowadzeniu embarga na gaz.
W 2021 r. UE importowała z Rosji około 3 mln baryłek ropy dziennie. Z początkiem 2023 r. import ten będzie wynosił nieco ponad 0,25 mln. Rosji udało się do tej pory znaleźć nowych odbiorców na około 1 mln baryłek dziennie, jednak spadek popytu na rosyjską ropę wymusił znaczną obniżkę ceny. Rosyjska ropa (Urals) jest obecnie sprzedawana po około 25 USD za baryłkę taniej niż Brent, ropa z Morza Północnego. Różnica jest mniejsza w przypadku ESPO, czyli ropy sprzedawanej Chinom, Indiom i krajom Azji Wschodniej, i wynosi około 11 USD. Przed inwazją na Ukrainę te różnice zwykle wahały się w okolicach 2 USD. Będzie to powodowało obniżenie dochodów z eksportu surowców, które już teraz nawet według oficjalnych rosyjskich danych są znacząco niższe niż
na początku inwazji.

Jan Markiewicz, Jan Strzelecki
W miastach brakuje rąk do pracy
średnio o 3,8 więcej ofert pracy przypadało w 2022 r. na 1000 mieszkańców w porównaniu z rokiem poprzednim w 10 największych miastach Polski
3,2 proc. wyniosło bezrobocie w 15 najludniejszych miastach w październiku 2022 r.
53 wynosi liczba zawodów deficytowych na rynku pracy w miastach wojewódzkich
Podczas gdy liczba ofert pracy dla całego kraju w połowie roku była niższa od liczby z przedpandemicznego 2019 r. oraz 2021 r. (całkowita liczba ofert dla 2022 r. wyniosła 288 tys., dla 2019 r. – 304 tys., a dla 2021 r. – 307 tys.), w największych miastach popyt na pracę zwiększył się. W połowie 2022 r. w 10 największych aglomeracjach było średnio 16,8 ofert pracy na 1000 mieszkańców (w 2021 r. w analogicznym okresie było to 13,4 ofert). Największe zapotrzebowanie na nowych pracowników było w Krakowie, w którym odnotowano 26,5 ofert. Powyżej 20 ogłoszeń o pracę na 1000 mieszkańców było jeszcze w Warszawie i we Wrocławiu (odpowiednio 23,4 oraz 21,9). Spośród największych miast Polski, najmniejszą liczbę ofert, czyli 6,9 na 1000 osób, odnotowano w Poznaniu. Nieco więcej – 10,1 oraz 12,7 było w Łodzi i Bydgoszczy.
Wśród miast na prawach powiatu bezrobocie rejestrowane w październiku tego roku przekraczało 10 proc. tylko w Grudziądzu (10,1 proc.). Poza Grudziądzem największe bezrobocie było w Przemyślu (9,2 proc.), Radomiu (9 proc.), Chełmie (8,7 proc.) oraz Bytomiu (8 proc.). Z kolei najmniejszy udział zarejestrowanych osób bezrobotnych odnotowano w Poznaniu (1 proc.), Sopocie (1,4 proc.), Warszawie (1,5 proc.) i Katowicach (1,5 proc.). W grupie największych miast za Poznaniem, Warszawą oraz Katowicami plasują się Wrocław, Gdynia oraz Bydgoszcz ze stopą bezrobocia wynoszącą odpowiednio 1,6 proc., 1,8 proc. oraz 2,1 proc. Średnio bezrobocie rejestrowane w grupie 15 najludniejszych polskich miast wynosi 3,2 proc.
W miastach wojewódzkich, czyli głównych ośrodkach rozwoju gospodarczego regionów, widać większe zapotrzebowanie na pracowników niż w 2021 r. W 2022 r. w 53 zawodach, co jest liczbą większą o dwie profesje odnosząc to do roku poprzedniego, spodziewane są braki kadrowe. Równowagę na rynku pracy będzie można zaobserwować w 111 profesjach, natomiast w przypadku jednej kategorii zawodowej (filozofowie, historycy, politolodzy i kulturoznawcy) wystąpi nadmiar kandydatów do pracy. Deficyt w miastach dotyczy głównie 7 branż: budowlanej, produkcyjnej, edukacyjnej, TSL i samochodowej, usługowej, IT i wysokich technologii oraz pracowników służb mundurowych.
Cztery ośrodki – Warszawa, Trójmiasto, Wrocław oraz Kraków – są oceniane jako atrakcyjny (ponad 30 proc. wskazań) kierunek relokacji za pracą w przypadku otrzymania dobrej oferty zatrudnienia. Na rynku specjalistów i menadżerów potencjalnych pracowników najbardziej przyciąga Warszawa – 42 proc. osób wskazało ją jako miejsce najbardziej atrakcyjne pod względem relokacji krajowej w przypadku atrakcyjnej oferty pracy. Kolejne w rankingu są: Trójmiasto (35 proc.), Wrocław (33 proc.) oraz Kraków (33 proc.). Najwięcej w zestawieniu w porównaniu do roku poprzedniego zyskał Kraków oraz Katowice (oba miasta o 8 pkt. proc. więcej). Warszawa, mimo że dla wyspecjalizowanych pracowników jest najatrakcyjniejszym miejscem do przeprowadzki za pracą, w odniesieniu do roku najbardziej dotkniętego pandemią straciła 9 pkt. proc. – w 2020 r. 51 proc. osób uważało ją za miasto najatrakcyjniejsze.

Jędrzej Lubasiński
Co utrudniało działalność firmom w Polsce w 2022 r.?
83 proc. firm postrzega niepewność sytuacji gospodarczej jako dużą lub bardzo dużą barierę działalności
71 proc. firm jako znaczącą barierę biznesu wskazuje rosnące ceny energii
70 proc. firm uważa, że rosnące koszty pracownicze bardzo utrudniają działalność
Niepewność sytuacji gospodarczej, rosnące ceny energii i koszty pracownicze były barierami, które najbardziej utrudniały funkcjonowanie polskim firmom przez ostatnie 12 miesięcy. Niepewność sytuacji gospodarczej była wskazywana jako główna bariera prowadzenia działalności gospodarczej niemal przez cały rok, z wyjątkiem lipca. W lipcu największą barierą okazały się rosnące ceny energii. Od początku roku na niepewność narzekało więcej niż 70 proc. firm, a w ostatnim kwartale odsetek przekroczył 80 proc. (83 proc. w grudniu). Bariera ta jest uciążliwa dla firm bez względu na ich wielkość. Wszystkie branże narzekały na niepewność w podobnym stopniu, choć od sierpnia dokuczała ona przede wszystkim firmom produkcyjnym. Z jednej strony, już od momentu wybuchu pandemii COVID-19, niepewność wkroczyła do zbioru niesprzyjających, ale oswojonych elementów otoczenia biznesu i bywa określana jako „nowa normalność”. Z drugiej strony, wciąż jest najbardziej problematycznym elementem w tworzeniu strategii biznesowych. Przy niestabilności geopolitycznej długookresowe planowanie w firmach obarczone jest dużo większym ryzykiem, a to sprzyja utrwalaniu nadmiernie asekuracyjnych postaw wśród przedsiębiorców.
Znaczącą barierą prowadzenia biznesu są też rosnące ceny energii. W grudniu na dokuczliwość tej bariery wskazało aż 71 proc. przedsiębiorców. Przez cały rok rosnące ceny energii utrudniały funkcjonowanie szczególnie energochłonnym firmom produkcyjnym. Ta uciążliwość częściej była wymieniana przez przedsiębiorców przemysłowych na pierwszym miejscu. W pozostałych branżach, z wyjątkiem lipca, jako pierwszą wśród utrudnień, wymieniano niepewność sytuacji gospodarczej. Na rosnące ceny energii, szczególnie pod koniec roku, częściej skarżyły się duże firmy, natomiast najrzadziej – mikroprzedsiębiorstwa.
Wyraźnie problematyczną kwestią dla przedsiębiorców są również rosnące koszty pracownicze. W ostatnich dwunastu miesiącach poziom wskazań na tę barierę oscylował w okolicach 60 proc. (w grudniu doszedł do 70 proc.). Rosnące koszty pracownicze szczególnie często wchodziły do czołówki uciążliwych barier wymienianych przez przedsiębiorstwa TSL. Na koszty pracownicze nieco częściej narzekały małe i średnie firmy w których prawdopodobnie koszt zatrudnienia pracowników jest istotną częścią kosztów prowadzenia działalności. Uciążliwość kosztów pracy może być pochodną presji płacowej panującej na polskim rynku. Przedsiębiorcy oferujący konkurencyjne wynagrodzenia otrzymują jednocześnie wyższe gwarancje utrzymania pracowników (zwłaszcza sprawdzonych fachowców). Wyraźny wzrost znaczenia rosnących kosztów pracowniczych jako bariery biznesu zanotowany pod koniec 2022 r. jest prawdopodobnie związany z planowaną na początek 2023 r. podwyżką płacy minimalnej.
W opinii przedsiębiorców, podczas roku zwiększyła się uciążliwość większości barier, co wiąże się z niestabilną sytuacją geopolityczną, spowolnieniem gospodarczym i rosnącą inflacją. Można zauważyć, że doświadczenie pandemii, a obecnie wojny, nauczyło wiele firm: elastycznego zarządzania, korygowania strategii biznesowych, dywersyfikacji zasobów lub oszczędzania na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń. Są to jednak umiejętności taktyczne związane z doraźnym zarządzeniem przedsiębiorstwem. Rozwój i produktywność firm wymaga planów długookresowych, w których mieszczą się także plany inwestycyjne. Wojna potęguje ostrożność, co wraz ze zmaganiem się z niepewnością i rosnącymi kosztami funkcjonowania jest bardzo niekorzystne dla inwestycji. Firmy boją się inwestować, a brak inwestycji może okazać się zgubny dla gospodarki.

Anna Szymańska, Katarzyna Zybertowicz
Ukraińska gospodarka w zapaści
o 31,5 proc. spadnie PKB Ukrainy w 2022 r.
50 proc. firm ma problem z utrzymaniem dostaw wody i prądu na skutek rosyjskich ataków
Gospodarka Ukrainy znalazła się w największym kryzysie od momentu uzyskania niepodległości – wojna skutkuje najmocniejszym spadkiem PKB we współczesnej historii. Narodowy Bank Ukrainy (dalej NBU) wskazuje, że PKB Ukrainy spadnie w 2022 r. o 31,5 proc. Jest to najniższy wskaźnik od 1991 r. Główną przyczyną jest znaczący spadek popytu krajowego, zaburzenia logistyki oraz znaczące straty siły roboczej spowodowane wojną. Jednocześnie dość szybkie dostosowanie się gospodarki do realiów wojennych sprzyja odbudowie gospodarczej w przyszłym roku.
Aktywność gospodarczą ogranicza rujnowanie infrastruktury energetycznej przez Rosjan. NBU wskazuje, że w październiku ponad 50 proc. ankietowanych firm deklarowało przerwy w dostawie prądu i wody jako jeden z największych problemów ograniczających działalność. We wrześniu było to około 6 proc. Masowe ostrzały infrastruktury w listopadzie doprowadziły do znaczącego pogorszenia sytuacji. Indeks oczekiwań przedsiębiorstw wykazuje spadek w listopadzie, co jest skutkiem ograniczeń związanych z aktywnością wojenną Rosji.
Bezrobocie jest na historycznie wysokim poziomie. NBU szacuje, że bezrobocie sięgnie w tym roku 35 proc. Jest to również najwyższy wskaźnik od 1991 r. Dodatkowym problemem jest migracja wykwalifikowanych pracowników. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych systematycznie spada. Jest to efekt ubytku dużej grupy osób, które wyjechały za granicę. ONZ szacuje, że z Ukrainy wyjechało 16,1 mln osób, natomiast wróciło 8,3 mln. Za granicą wciąż pozostaje 7,8 mln osób, aczkolwiek są skłonni wrócić przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Sergiej Druchyn
Mocny cios w Metę za naruszanie RODO
265 mln EUR kary nałożono w grudniu 2022 r. na Meta za naruszenie RODO
dane 530 mln użytkowników Facebooka wyciekły do internetu
Meta (właściciel Facebooka) została ukarana nową wysoką grzywną za naruszenie europejskiego prawa ochrony danych osobowych. Irlandzka Komisja Ochrony Danych, czyli główny regulator w zakresie RODO dla firm cyfrowych mających siedzibę w Irlandii, nałożyła karę w wysokości 265 mln EUR za ujawnienie w sieci ponad 530 mln danych osobowych użytkowników Facebooka, w tym adresów e-mail i numerów telefonów komórkowych. Jest to druga najwyższa kara dotychczas nałożona za łamanie przepisów RODO. Co więcej, kara może być zaledwie początkiem problemów platformy.
Kara ta nie jest pierwszą dla tej firmy. W sumie w ostatnich 5 latach firmy wchodzące w skład Meta zostały ukarane ok. 955 mln EUR kar za naruszenia przepisów RODO. W ubiegłym roku należący do Meta WhatsApp został ukarany grzywną w wysokości 225 mln EUR za naruszenie zasad przejrzystości. Co więcej, jesienią tego roku Instagram, którego właścicielem również jest Meta, otrzymał karę w wysokości 405 mln EUR za naruszenie prywatności dzieci.
Europejska Rada Ochrony Danych (EDPB) w styczniu 2023 r. ma ujawnić decyzję w sprawie nielegalnych praktyk platformy. Kara, którą w związku z tym może nałożyć irlandzka Komisja Ochrony Danych może sięgnąć aż 2 mld EUR. Kara dotyczy spersonalizowanych reklam, a dokładniej „wymuszania” na użytkownikach zgody na wykorzystywanie ich danych, jeśli chcieli korzystać z aplikacji (np. Instagrama). Orzeczenie EDPB może oznaczać, że Meta będzie musiała pozwolić użytkownikom na posiadanie wersji wszystkich aplikacji z opcją niewyrażenia zgody na zbieranie danych. Inaczej mówiąc, Meta może w końcu zostać zmuszona do pytania użytkowników, czy chcą być śledzeni.
Dotychczas działanie przepisów RODO było krytykowane w związku z powolnym ich egzekwowaniem. Zmieniło się to w ostatnich latach, ale trzeba pamiętać, że chociaż decyzje kluczowe dla rynku reklamy behawioralnej są już w zasięgu wzroku, spór może trwać jeszcze długo. Meta może odwołać się od wszelkich decyzji, zarówno w irlandzkich sądach, jak i przed sądami UE. Sytuację dodatkowo niuansuje przyjęty przez UE Akt o usługach cyfrowych, który wprost będzie zabraniał targetowania reklam skierowanych do dzieci, a także wykorzystywania danych wrażliwych (np. dotyczących poglądów politycznych, wyznania czy stanu zdrowia).

Krystian Łukasik
Dziennikarze są pośrednikami w przekazie danych ekonomicznych
89 proc. wyniósł odsetek prawidłowych odpowiedzi udzielonych przez brytyjskich dziennikarzy na pytania dotyczące treści materiału prasowego zawierającego statystyki ekonomiczne
75 proc. dziennikarzy wyraża chęć publikowania danych prezentowanych w komunikatach prasowych opracowanych zgodnie z wytycznymi nauk behawioralnych
56 proc. dziennikarzy jest skłonnych do publikowania danych dostarczanych przez brytyjski Office for National Statistics (ONS) w wersji niezmodyfikowanej przez naukowców behawioralnych
Rola dziennikarzy jako pośredników w przekazywaniu statystyk ekonomicznych była przedmiotem badania przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii w 2022 r. W badaniu wykorzystano dane dotyczące rynku pracy, przeanalizowano prawie pół tysiąca materiałów prasowych, przeprowadzono wywiady z dziennikarzami, jak i badanie eksperymentalne z udziałem dwudziestu czterech dziennikarzy niekoniecznie specjalizujących się w tematach gospodarczych.
Eksperyment miał dwa cele. Po pierwsze, chciano sprawdzić, w jaki sposób statystyki ekonomiczne publikowane przez państwowe instytucje (w tym przypadku Office for National Statistics – ONS) są wykorzystywane przez dziennikarzy w celu przygotowania materiałów prasowych. Po drugie, chciano także zbadać, jak różne formy publikacji danych wpływają na rozumienie statystyk dotyczących rynku pracy oraz czy ich inna forma sprawiłaby, że publikacja byłaby bardziej zrozumiała, a tym samym użyteczna i czy pomogłaby wyjaśnić dziennikarzom skomplikowane zagadnienia adresatom ich artykułów prasowych.
Dziennikarzom przedstawiono do oceny dwa typy komunikatów: oryginalny komunikat ONS i komunikat zmodyfikowany przez naukowców (dalej zwany behawioralnym). W tym pierwszym przypadku podane zostały informacje o zatrudnieniu, bezrobociu, bierności zawodowej oraz wolnych miejscach pracy. Język i forma komunikatu były zrozumiałe dla osoby, która rozpoczęła edukację na poziomie policealnym (raczej wysoki poziom trudności). Z kolei przygotowany przez naukowców komunikat różnił się od oryginalnego czterema elementami: pojawiły się dodatkowe wizualizacje, wyjaśnienie metodologiczne odpowiadające na pytanie, jak zbierane są dane, informacje zostały pogrupowane tematycznie (np. ile osób pracuje?), a język komunikatu został tak uproszczony, że mogłoby go zrozumieć 9- lub 10-letnie dziecko.
W eksperymencie zbadano poziom rozumienia informacji, chęć do ich dalszego opublikowania i ocenę istotności raportowanych danych. Dziennikarze dobrze radzili sobie odpowiadając na pytania dotyczące treści tekstu. Ich ogólny wskaźnik rozumienia wyniósł 90 proc. dla oryginalnego komunikatu i 89 proc. dla komunikatu behawioralnego. Były to wyniki znacznie lepsze od wyników uzyskanych przez badanych nie-dziennikarzy (odpowiednio 65 proc. i 69 proc.). Wyjaśnienie tych różnic może mieć z związek z wykształceniem dziennikarzy, ale i obyciem z różnymi rodzajami danych.
Komunikat behawioralny był znacznie częściej wskazywany jako komunikat warty opublikowania. Jedynie 56 proc. dziennikarzy biorących udział w badaniu odpowiedziało twierdząco na pytanie, czy opublikowaliby materiał prasowy bazujący na oficjalnym komunikacie ONS. W przypadku komunikatu behawioralnego odsetek ten wzrósł o 19 pkt. proc. do 75 proc. W grupie dziennikarzy, która otrzymała behawioralną wersję komunikatu, 63 proc. stwierdziło, że publikacja zawierała wszystkie lub większość informacji potrzebnych do przygotowania reportażu na temat rynku pracy (wśród adresatów oryginalnej wersji odsetek ten wyniósł tylko 38 proc.).
Dane ekonomiczne wpływają na kształt debaty publicznej. Niestety, ich relatywna złożoność, specjalistyczny język i brak wiedzy o sposobie zbierania utrudniają ich właściwe rozumienie, a tym samym obniżają deklarowaną skłonność do ich dalszego publikowania. Wyniki badania pozwoliły na sformułowanie kilku rekomendacji, m.in.: należy zapewnić kontekst dla publikowanych danych liczbowych, bardziej osadzić je w rzeczywistości społecznej; można rozważyć dostarczenie możliwych interpretacji danych istotnych dla debaty publicznej; warto podjąć wysiłek pracy nad wizerunkiem instytucji publikujących statystyki ekonomiczne jako partnerów godnych zaufania.
Radosław Zyzik

