Tygodnik Gospodarczy 47/2025, 27 listopada 2025

Opublikowano: 27/11/2025

9. miejsce zajmuje Polska w EDRIX z wynikiem 5,98 wśród państw członkowskich UE

7,8 wynosi indeks EDRIX dla Niemiec, lidera rankingu

2,76 wynosi indeks dla Malty zamykającej ranking

Niemcy (7,8), Czechy (6,89) i Szwecja (6,8) zajmują czołowe miejsca w rankingu Europejskiego Indeksu Odporności Cyfrowej – EDRIX, jednej z miar zdolności państwa do samodzielnego tworzenia, wdrażania oraz wykorzystywania technologii. Polska z wynikiem 5,98, zajmuje 9. miejsce i jest to wynik powyżej średniej europejskiej (5,17). Malta z wynikiem 2,76 zamyka zestawienie EDRIX.

Indeks EDRIX jest podawany w skali 0-10 i stanowi średnią pięciu znormalizowanych wyników w obszarze: polityka publiczna, ekosystem deweloperów, wdrażanie oddolne, odporność infrastruktury cyfrowej sektora prywatnego i publicznego(1). Indeks EDRIX został po raz pierwszy opublikowany we wrześniu 2025 r. i jest narzędziem diagnostycznym, które ma pokazać strukturalne słabości i mocne strony państw europejskich w obszarze cyfrowej suwerenności.

Analiza wyników poszczególnych państw dla każdego z pięciu obszarów wchodzących w skład indeksu EDRIX obrazuje, iż nie ma jednego lidera, lecz istnieje grupa krajów o najwyższych wynikach w poszczególnych filarach indeksu. Liderami polityki publicznej prezentującymi najwyższy stopień dojrzałości strategicznej są: Niemcy, Szwecja, Francja i Holandia. Do krajów dysponujących silnym zapleczem technologicznym i bazą programistów należą: Estonia, Holandia oraz Luksemburg. Z kolei czempionami w oddolnym wdrażaniu są: Finlandia, Niemcy i Polska. W największym stopniu niezależność instytucji prywatnych, jak i państwowych od technologii spoza UE wykazują Czechy, Austria, Węgry i Niemcy.

Polska to kraj o mocnych fundamentach wdrożeń oddolnych (7,40), mierzonych udziałem komputerów stacjonarnych z systemem Linux i łącznym udziałem przeglądarek open source na komputerach stacjonarnych, oraz solidnej cyfrowej odporności sektora prywatnego (7,54) i publicznego (7,97), ale z wyraźną luką w zakresie polityki publicznej (5,00) i ekosystemu deweloperów, czyli krajowego potencjału do tworzenia i utrzymywania rozwiązań technologicznych (1,99). Ten ostatni element mierzony jest za pomocą dwóch wskaźników, tj. liczebności społeczności programistów (GitHub) w relacji do wielkości populacji oraz liczby suwerennych rozwiązań technologicznych w projekcie EuroStack Directory. Niemcy jako lider rankingu mają silną strategię państwa (10) i dominują we wdrażaniu oddolnym (9,43), ale mają słabszy potencjał w obszarze wysoko kwalifikowanych pracowników (3,51). Czechy są liderem dwóch filarów, tzn. odporności cyfrowej sektora prywatnego i publicznego (10), ale znacznie gorzej (2,83) radzą sobie, podobnie jak Polska i Niemcy, w obszarze tworzenia i utrzymywania technologii.

Wyniki analizy indeksu EDRIX wskazują, że nie ma jednej formuły na autonomię cyfrową. Indeks pokazuje nie tylko ogólny poziom suwerenności cyfrowej państw, ale też pozwala zidentyfikować ich mocne i słabe strony w pięciu obszarach stanowiących jego składowe. Ze względu na niedawną publikację (09.2025 r.), indeks EDRIX należy traktować jako narzędzie wciąż rozwijające się. Ponadto, niektóre wskaźniki, jak np. liczba suwerennych rozwiązań technologicznych w EuroStack Directory, mogą aktualnie odzwierciedlać głównie aktywność tych krajów, które już wcześniej angażowały się w inicjatywy europejskiej suwerenności cyfrowej.

  1. Zestaw wyników każdego filaru jest znormalizowany we wszystkich 27 państwach członkowskich UE do wspólnej skali od 0 do 10 (kraj z najwyższym wynikiem). Obok indeksu EDRIX istnieje również indeks EOTRIX (Europejski Wskaźnik Gotowości na Otwarte Technologie), który jest średnią wyników trzech szczegółowych znormalizowanych filarów (polityka publiczna, ekosystem deweloperów i wdrażanie oddolne).

(Magdalena Lesiak)

15,8 proc. wyniósł udział UE w światowym handlu w 2024 r.

41 proc. światowego udziału w eksporcie usług i towarów miały państwa UE i CPTPP w 2024 r.

18 proc. i 10 proc. światowego udziału w eksporcie usług i towarów miały odpowiednio Chiny i USA w 2024 r.

Unia Europejska reaguje na przemiany w międzynarodowym ładzie handlowym. 20 listopada br. w Melbourne odbyło się spotkanie nt. wzajemnego handlu i inwestycji przedstawicieli UE oraz dwunastu państw sygnatariuszy Całościowego i Progresywnego Partnerstwa Transpacyficznego (CPTPP). CPTPP to wynegocjowane porozumienie o handlu pacyficznym (TPP), z którego USA wycofały się tuż przed jego wejściem w życie w 2017 r. Zrzesza 12 państw regionu, w tym m.in. Japonię, Chile, Australię i Kanadę, oraz reguluje warunki wolnego handlu między jego członkami.

Zarówno państwom UE, jak i CPTPP zależy na ochronie wolnego handlu. W oświadczeniu wyraziły sprzeciw wobec praktyk „zniekształcających handel i inwestycje, wpływających na odporność łańcuchów dostaw oraz powodujących nadmierne moce produkcyjne”. Tak sformułowaną krytykę należy rozumieć jako skierowaną zarówno do USA, jak i Chin. Uczestnicy podkreślili również potrzebę reformy Światowej Organizacji Handlu (WTO) oraz wzmocnienia wielostronnego systemu handlowego.

Współpraca ma przede wszystkim na celu koordynację działań. UE ma zawarte umowy o wolnym handlu z dziewięcioma z dwunastu państw członkowskich CPTPP. Rozmowy mogą doprowadzić do pogłębienia współpracy w dziedzinie dywersyfikacji importu i bezpieczeństwa łańcuchów dostaw, handlu usługami cyfrowymi, a także podjęcia wspólnych działań na rzecz reformy Światowej Organizacji Handlu. UE, w przeciwieństwie do USA i Chin, szuka możliwości i podejmuje starania na rzecz utrzymania i wzmocnienia wielostronnego systemu handlowego opartego na regułach.

(Michał Kowalski)

14 proc. wydobycia ropy naftowej w USA pochodziło z wód morskich (offshore) w 2024 r.

85 proc. wyniósł udział złóż offshore w nowo odkrytych złożach ropy naftowej i gazu ziemnego na świecie w 2024 r.

Administracja Donalda Trumpa przedstawiła propozycję znacznego rozszerzenia koncesji na wydobycie ropy naftowej i gazu ziemnego na wodach morskich USA. Plan amerykańskiego Departamentu Zasobów Wewnętrznych obejmuje 34 potencjalne przetargi na udzielenie koncesji na obszarach szelfu kontynentalnego USA, w tym 21 obszarów u wybrzeży Alaski, 7 w Zatoce Meksykańskiej oraz 6 wzdłuż wybrzeża Pacyfiku. Wydobycie ropy naftowej z wód morskich (offshore) w Stanach Zjednoczonych odbywa się przede wszystkim w Zatoce Meksykańskiej, a drugą lokalizacją, choć marginalną pod względem wydobywanego wolumenu, jest wybrzeże Pacyfiku. W 2024 r. wydobycie ropy naftowej z wód morskich (offshore) stanowiło tylko 14 proc. całkowitego rocznego wydobycia tego surowca w USA. Na 658 mln baryłek wydobytych na morzu w 2024 r., 654 mln pochodziły z Zatoki Meksykańskiej. Wydobycie gazu ziemnego (offshore) stanowiło zaledwie 1 proc. całkowitego wydobycia surowca w USA w 2024 r.

Jak wskazuje Departament Zasobów Wewnętrznych, plan zwiększenia wydobycia offshore odzwierciedla zaangażowanie administracji Trumpa w „przywracanie amerykańskiej dominacji energetycznej”. Propozycja spotkała się ze sprzeciwem gubernatorów Kalifornii i Florydy, którzy reprezentują stany, na wybrzeżach których miałaby się odbyć znaczna część planowanej ekspansji wydobycia. Zarówno władze stanowe, jak i organizacje ochrony środowiska skrytykowały plan ze względu na zagrożenie wyciekami ropy i innymi negatywnymi skutkami dla środowiska morskiego. Każdego roku na wodach USA odnotowuje się ponad 150 wycieków ropy i substancji chemicznych, które wymagają reakcji Narodowej Służby Oceanicznej i Atmosferycznej ze względu na potencjalne zagrożenie dla środowiska lub ludności. Najpoważniejsza w historii katastrofa ekologiczna tego typu miała miejsce w Zatoce Meksykańskiej w 2010 r., podczas której doszło do eksplozji platformy wiertniczej Deepwater Horizon. Wybuch spowodował przedostanie się do oceanu 4,9 mln baryłek ropy naftowej. Jeszcze w styczniu 2025 r. ówczesny prezydent USA Joe Biden wprowadził zakaz nowych odwiertów ropy i gazu na większości amerykańskiego wybrzeża (ok. 1,4 mld hektarów) w celu ochrony ekosystemów morskich i lokalnych społeczności. Nowy plan administracji Trumpa zakłada wyraźny odwrót od tej polityki.

Uwaga przemysłu wydobywczego wyraźnie skierowana jest w stronę eksploatacji złóż offshore. W 2024 r. odkryto ponad 9 mld baryłek oleju ekwiwalentnego (boe) nowych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, z czego 8 mld boe stanowiły złoża offshore. W 2024 r. rozpoczęto eksploatację złóż ropy naftowej i gazu ziemnego w dziwiętnastu nowych projektach offshore. Choć inwestycje w podmorskie złoża napędzają rozwój sektora, Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) prognozuje, że globalne inwestycje w sektor naftowy spadną o 6 proc. w 2025 r., między innymi ze względu na niepewność gospodarczą i niskie ceny surowca. Największym znanym podmorskim złożem ropy na świecie jest saudyjskie As-Saffanijja zlokalizowane w Zatoce Perskiej. Arabia Saudyjska jest drugim, po USA, największym producentem ropy naftowej na świecie i w 2024 r. produkowała średnio 9 mln baryłek/dzień. W Norwegii, która należy do największych producentów ropy w Europie, eksploatacja złóż podmorskich stanowi 100 proc. krajowego wydobycia paliw kopalnych. Podobnie jest w Brazylii, w której offshore odpowiada za 95 proc. krajowej produkcji ropy naftowej.

(Marianna Sobkiewicz)

1 mln USD wynosi wartość portfela Czeskiego Banku Narodowego przeznaczonego na inwestycje w kryptowaluty

Czeski Bank Narodowy utworzył testowy portfel cyfrowych aktywów o wartości 1 mln USD, aby zbudować praktyczne kompetencje w obszarze kryptowalut i tokenizacji. Portfel powstał w ramach działu innowacji CNB Lab i – co bank bardzo mocno podkreśla – nie wchodzi w skład oficjalnych rezerw walutowych.

Struktura portfela odzwierciedla różne typy instrumentów opartych na blockchainie. CNB kupił bitcoiny, stablecoiny powiązane z USD oraz tokenizowany depozyt bankowy zapisany na blockchainie. Celem nie jest osiąganie zysku, lecz przetestowanie pełnego „łańcucha życia” aktywów: zakupu, przechowywania, zarządzania kluczami, księgowości, wymogów prawnych i audytu, a także ryzyk operacyjnych i cyberbezpieczeństwa. Bank zapowiada, że wartość portfela nie będzie aktywnie zwiększana, a projekt zostanie oceniony po 2-3 latach. CNB traktuje ten krok jako przygotowanie do przyszłej tokenizacji tradycyjnych instrumentów, a nie jako zmianę strategii rezerw. Podkreśla, że testowy portfel ma charakter eksperymentu badawczego, a nie inwestycji rezerwowej, i nie oznacza zamiaru włączenia bitcoina do oficjalnych aktywów w dającej się przewidzieć przyszłości.

Polski bank centralny NBP nie planuje inwestycji w bitcoina ani inne kryptowaluty. Prezes NBP Adam Glapiński jasno mówi, że bank w żadnym wypadku nie rozważa trzymania rezerw w kryptowalutach, ponieważ rezerwy muszą być absolutnie bezpieczne. Źródła ryzyka są tu oczywiste: bitcoin cechuje bardzo duża zmienność i brak stabilnych fundamentów wartości. Z tego powodu NBP buduje swoje bezpieczeństwo przede wszystkim na złocie, dolarze i euro, a nie na aktywach cyfrowych. W 2025 r. bank powiększył rezerwy złota do około 531 ton. Według zapowiedzi NBP, celem jest dojście do 30 proc., co oznacza dalsze zwiększanie udziału złota w oficjalnych rezerwach.

Podobne podejście prezentują inni decydenci w Europie. Christine Lagarde wielokrotnie określała bitcoina jako aktywo wysoce spekulacyjne i bez wewnętrznej wartości, niewłaściwe dla portfeli rezerw banków centralnych. EBC odrzucił też pomysł włączenia bitcoina do rezerw krajów UE, argumentując konieczność utrzymania aktywów jako bezpiecznych, płynnych i przejrzystych.

Na świecie rośnie jednak liczba państw, które w różny sposób mają ekspozycję na bitcoina. Stany Zjednoczone, Niemcy czy Wielka Brytania należą do największych „posiadaczy państwowych”, ale ich zasoby wynikają głównie z konfiskat w postępowaniach karnych. W USA część przejętych bitcoinów ma zasilić Strategiczną Rezerwę Bitcoina, utworzoną na mocy dekretu prezydenta Donalda Trumpa z marca 2025 r. Bhutan buduje portfel BTC poprzez „zielone” kopanie z wykorzystaniem energetyki wodnej, a El Salvador jako jedyne państwo systematycznie dokupuje bitcoiny na rynku w ramach strategii rezerwowej. Ukraina z kolei korzysta z kryptowalut przede wszystkim jako kanału darowizn wojennych, a nie klasycznego składnika rezerw.

(Jakub Ciunel, Sebastian Sajnóg)

3,1 proc. wszystkich uczniów przedszkoli i szkół podstawowych stanowili uczniowie-uchodźcy z Ukrainy w roku szkolnym 2024/2025

141,1 tys. uczniów-uchodźców z Ukrainy rozpoczęło naukę w przedszkolach i szkołach podstawowych w roku szkolnym 2025/2026

Od 1 września 2024 r. dzieci uchodźcze z Ukrainy zostały objęte w Polsce pełnym obowiązkiem szkolnym, co w praktyce oznacza konieczność uczęszczania do polskich placówek edukacyjnych. W roku szkolnym 2025/2026 naukę rozpoczęło łącznie 195,2 tys. ukraińskich uczniów-uchodźców, w tym 26,9 tys. w przedszkolach oraz 114,3 tys. w szkołach podstawowych. Dane te są niemal identyczne jak rok wcześniej, co wskazuje na stabilizację liczby dzieci uchodźczych w polskim systemie oświaty.

W marcu 2025 r. dzieci uchodźcze z Ukrainy stanowiły 3,1 proc. wszystkich uczniów przedszkoli i szkół podstawowych, jednak ich rozmieszczenie w kraju było wyraźnie zróżnicowane. Już na poziomie województw widoczne są istotne różnice: w województwach dolnośląskim i kujawsko-pomorskim odsetek ten wynosił odpowiednio 4,7 proc. i 4,6 proc., podczas gdy w wielkopolskim i zachodniopomorskim tylko 1,5 proc. i 1,3 proc. Zróżnicowanie to jest jeszcze bardziej widoczne na poziomie powiatów. W czterech miastach na prawach powiatu, tj. Legnicy, Wrocławiu, Świnoujściu i Gorzowie Wielkopolskim odsetek uczniów-uchodźców przekroczył 8 proc., natomiast w 78 powiatach nie osiągnął nawet 1 proc. Są to głównie obszary peryferyjne, słabo zurbanizowane i o ograniczonych możliwościach zatrudnienia, co sprawia, że osiedla się tam niewielu uchodźców. Rozmieszczenie uczniów z Ukrainy nie jest zatem równomierne, lecz silnie zależy od poziomu urbanizacji i lokalnej struktury rynku pracy.

Udział procentowy dzieci uchodźczych w ogólnej populacji uczniów pozostaje stosunkowo stabilny i oscyluje wokół 3-3,4 proc., co sugeruje, że pomimo zmian liczbowych ich relatywna pozycja w systemie edukacji nie ulega istotnym wahaniom. Najwięcej uczniów--uchodźców z Ukrainy zarejestrowano we wrześniu 2023 r., czyli w roku szkolnym bezpośrednio po masowym napływie uchodźców. W kolejnych latach wartości te podlegały f luktuacjom, co może wynikać zarówno z powrotów części rodzin na Ukrainę czy migracji do innych państw, jak i z postępującej stabilizacji sytuacji uczniów oraz stopniowego dostosowywania się do realiów polskiego systemu oświaty.

Uczniowie-uchodźcy łagodzą presję demograficzną jedynie częściowo i głównie na obszarach, na których nie jest ona najbardziej dotkliwa. W perspektywie najbliższych lat polski system edukacji będzie mierzył się z wyraźnym spadkiem liczby dzieci – według najnowszej prognozy GUS, populacja w wieku 3-14 lat zmniejszy się o ok. 8 proc. do 2030 r. w porównaniu z 2025 r. W tym kontekście obecność około 140 tys. uczniów-uchodźców z Ukrainy w przedszkolach i szkołach podstawowych stanowi niewielki bufor wobec skutków niżu demograficznego przyczyniając się do krótkoterminowej stabilizacji liczby uczniów. Jednak ze względu na silnie nierównomierne rozmieszczenie – koncentrację w dużych miastach i znikomy udział w powiatach peryferyjnych – nie jest to czynnik, który może zahamować proces wyludniania szkół w mniejszych miejscowościach ani zapobiec konieczności ich reorganizacji.

2. Wzięto pod uwagę uczniów przedszkoli, punktów przedszkolnych, oddziałów przedszkolnych szkół podstawowych, zespołów wychowania przedszkolnego oraz szkół podstawowych.

(Dominika Prudło)

blisko 72 proc. imigrantów w wieku produkcyjnym było legalnie zatrudnionych w krajach OECD w 2024 r.

o 2-3 miesiące krócej w skali roku trwa adaptacja społeczna imigrantów, którzy przechodzą szkolenia zawodowe

średnio o 34 proc. mniejsze zarobki w porównaniu z zarobkami rodzimych pracowników otrzymują cudzoziemcy w pierwszym roku zatrudnienia w krajach OECD

Rośnie rola biznesu jako jednego z kluczowych aktorów w polityce migracyjnej – wynika z najnowszego raportu International Migration Outlook 2025. Choć liczba nowych stałych migrantów do krajów OECD zmniejszyła się nieznacznie w 2024 r. (o ok. 3 proc. w porównaniu z rekordowym 2023 r., czyli z 6,5 mln do 6,3 mln), co jest efektem głównie zaostrzenia polityk imigracyjnych – to wskaźniki zatrudnienia i uczestnictwa migrantów w rynku pracy w krajach OECD są nadal wysokie. W 2024 r. blisko 72 proc. migrantów w wieku produkcyjnym było legalnie zatrudnionych. Praca nie tylko zapewnia dochód, ale jest także źródłem poczucia godności, stabilności i przynależności do społeczeństwa, co czyni ją kluczowym elementem integracji. W związku z tym coraz częściej to właśnie firmy stają się głównymi organizatorami tego procesu.

Firmy coraz częściej odgrywają ważną rolę w integrowaniu imigrantów. Czas adaptacji imigrantów skraca się dzięki szkoleniom językowym, kursom zawodowym, mentoringowi i programom rozwoju kompetencji oferowanym przez pracodawców. Taki wniosek płynie z badań panelowych przeprowadzonych wśród pracodawców i pracowników w 15 krajach OECD (w latach 2000-2019). Firmy, które już zatrudniają migrantów, zazwyczaj prowadzą intensywne programy adaptacyjne i szkoleniowe (nauka języka, kursy zawodowe i kompetencyjne). Wsparcie ze strony biznesu skraca czas ogólnej adaptacji migrantów nawet o 2-3 miesiące w skali roku. Stopień adaptacji jest mierzony wskaźnikami zatrudnienia i awansów w pierwszym roku po wejściu na rynek pracy. Poza tym migranci, którym oferuje się kursy zostają dłużej w kraju, do którego przybyli, co potwierdzają analizy z Niemiec i Kanady.

Imigranci wciąż jednak zarabiają mniej niż pracownicy rodzimi. Choć brakuje kompleksowych danych dotyczących wynagrodzeń imigrantów w różnych państwach, ogólny trend mówi o niższych zarobkach cudzoziemców. Z danych OECD wynika, że imigranci już na starcie zarabiają średnio o 34 proc. mniej niż rodzimi pracownicy w tym samym wieku i tej samej płci. Ta różnica częściowo wynika z faktu podejmowania przez imigrantów prac w nisko płatnych sektorach oraz z braku pełnego uznania ich kwalifikacji.

Wraz z upływem czasu, poprawą znajomości języka, zdobywaniem nowych kompetencji i rosnącym poczuciem zadomowienia różnica w wynagrodzeniach stopniowo maleje. W USA różnica w wynagrodzeniach imigrantów względem rodzimych pracowników po 5 latach spada aż o 56 pkt. proc., a w Kanadzie o 43 pkt. proc. W krajach UE tempo redukcji jest wolniejsze, przykładowo: w Szwecji spada o 22 pkt. proc., we Włoszech o 14 pkt. proc., w Niemczech o 12 pkt. proc., a we Francji o 9 pkt. proc. Przyczyną może tu być bardziej regulowany rynek pracy i ogólnie niższa mobilność zawodowa w porównaniu z Ameryką Północną. Firmy, oferując szkolenia i wsparcie, tworzą nie tylko warunki do rozwoju kariery, ale też poczucie przynależności, które jest fundamentem dobrze funkcjonującego społeczeństwa.

(Katarzyna Zybertowicz)

7,7 proc. materiałów używanych w Polsce pochodziło z recyklingu w 2024 r.

12,2 proc. wynosi średnia UE udziału materiałów z recyklingu w 2024 r.

W Polsce tylko 7,7 proc. materiałów używanych w gospodarce w 2024 r. pochodziło z recyklingu – to znacząco mniej niż średnia UE wynosząca 12,2 proc. Polska jest jednym z zaledwie sześciu państw, w którym odsetek ten spadł podczas dekady (od 2015 r.). Liderem w wykorzystaniu materiałów z recyklingu jest Holandia (32,7 proc. udziału materiałów z odzysku).

Choć dane te dotyczą wykorzystania materiałów z recyklingu przez podmioty gospodarcze, co jest ważnym elementem planu transformacji UE w kierunku gospodarki obiegu zamkniętego, to znaczenie ma też postawa konsumentów względem recyklingu. Obie perspektywy spotykają się w mechanizmie rozszerzonej odpowiedzialności producenta, polegającym na przeniesieniu realnych kosztów zagospodarowania odpadów opakowaniowych z gmin i obywateli na podmioty wprowadzające produkty w opakowaniach. W Polsce w ramach implementacji ROP wprowadzono nowy system kaucyjny, działający częściowo od października 2025 r. (w pełni ma on działać od 2028 r.). Chociaż za wcześnie na ocenę sprawności działania tego systemu, warto przeanalizować, jakie czynniki mogą zadecydować o jego powodzeniu.

Kaucja jest częścią ceny produktu, oddawaną klientom przy zwrocie opakowania w sklepie (np. 1 PLN od butelki szklanej po piwie). Nowy system kaucyjny pozwala zwracać opakowania w specjalnych automatach przy sklepach bez paragonu z danego sklepu, co stanowi ważne usprawnienie. Jednak z punktu widzenia indywidualnych decyzji, uwzględnienie kaucji w cenie oznacza, że klienci liczą się z dodatkowym wydatkiem przy zakupie produktu. Dlatego późniejszy zwrot kaucji w automacie może być utożsamiany nie tyle z odzyskaniem pieniędzy, co z gratyfikacją finansową za podjęcie wysiłku segregacji i recyklingu śmieci.

Na skłonność do podjęcia tego wysiłku wpływają normy społeczne i indywidualne. Norma społeczna skłaniająca do segregowania i recyklingu ma tym większą szansę zadziałać, im łatwiejsze są te zachowania i im mniejszego wysiłku wymagają (przeciwstawianie się normie jest postrzegane jako mniej zrozumiałe, gdy działanie zgodnie z nią jest łatwe). Dlatego większe znaczenie dla sprawności systemu kaucyjnego może mieć np. średnia odległość do najbliższego automatu niż wielkość pieniężnej gratyfikacji, tj. wielkość kaucji (ta siłą rzeczy nie może być duża, ponieważ kaucja jest częścią ceny produktu).

Norma społeczna podlega też internalizacji – osoby charakteryzujące się większą troską o środowisko są bardziej skłonne przywiązywać wagę i wkładać wysiłek w segregację i recykling odpadów. Internalizacja normy społecznej może z kolei wykształcić normę indywidualną: chęć postrzegania siebie jako osoby troszczącej się o środowisko skłania do większego zaangażowania. Internalizacja ta jest tym łatwiejsza, im łatwiej przychodzi wyrobienie sobie nawyku, np. zabierania butelek i opakowań za każdym wyjściem do sklepu. Im częściej będziemy mieli co i gdzie oddawać, tym nawyki łatwiej się wyrobią.

(Łukasz Baszczak)